wtorek, 27 sierpnia 2013

Rozdział 8


*Oczami Mysi*



Stałam przed przejściem dla pieszych. Wokół mnie malowała się cisza i spokój. Żadne samochody nie rozsiewały swych spalin na ulicach, żadne wypadki nie zatrzymywały ruchu drogowego, żadni przechodnie wiecznie zabiegani nie kręcili się pod nogami.
Jednym słowem – pustka.
Zazwyczaj niebieskie niebo z białymi pojedynczymi chmurkami, było teraz smutne.
Sygnalizacja świetlna, też nie działała prawidłowo. Zamiast irytującej melodyjki i świateł zapalających się jedna po drugim, wydobywał się głuchy odgłos i szare podświetlające się cienie.
Perspektywa niczym u daltonisty, który jest głuchy i lekko ,,niedowidzący”

Zza rogu wyłoniła się postać jakiegoś... ptaka ? Tak. To zdecydowanie był ptak. Stałam lekko sparaliżowana, gdyż mam małą fobię, co do tych zwierząt. Kiedyś wam wyjaśnię.
Z tego co wiem, to to był gołąb. Przedstawił mi się pod imieniem Karina. Czyli to gołębica.
Kazała mi za sobą iść, więc szłam jak głupia po tym szarym, przygnębionym i zmęczonym życiem świecie, za gołębiem, który umiał mówić.

Dziwne ? Nie dla mnie. Często mam dość nietypowe sny, w których mam pełną świadomość tego co się dzieje. Umiem zmieniać ich przebieg, kontrolować je.

Gołębica zaprowadziła mnie do rozwidlenia dróg. Jedna ścieżka prowadziła w głąb gęstego lasu, który otoczony był polem kukurydzy, zaś druga droga prowadziła na plażę.
Zwierzę oznajmiło mi :
,,Jeśli pójdziesz pierwszą, czeka na ciebie poznawanie samej siebie od początków i spełnienie skrytego marzenia, które siedzi głęboko w twej podświadomości. Gdybyś wybrała drogę na plażę czekałoby na ciebie sporo niespodzianek, przygód, wyzwań i poświęceń.
Którą drogę wybierasz ? ''


Obudziło mnie szarpanie za ramię i szmery zza pleców. Ktoś usilnie próbował sprawić, abym się obudziła, dlatego zaczął wymawiać moje imię. Może jak będę udawać, że nie żyję to ten ziutek się ode mnie odczepi ? Nienawidzę wstawać rano. Jestem śpiochem do kwadratu.

  • Grr zostawcie nas – wymruczał Zayn w poduszkę.
  • No błagam, jest 13:20,a wy i Larry tylko śpicie – jęknął Niall – nudzi nam się.
  • Spadaj, żeby być pięknym trzeba dużo spać.
  • W takim razie muszę zapaść w sen zimowy – odpowiedziałam.
  • Ej ! Rozmawialiśmy wczoraj na ten temat.
  • Tak i wyszło, że jestem brzydka.
  • Kto powiedział, że jesteś brzydka ? - zapytał Zayn z oburzeniem.
  • Ogólnie była o tym rozmowa.
  • Nikt nie będzie mówił mojej Mysi, że jest brzydka ! - zarządził, objął mnie ramieniem w talii i przyciągnął do siebie nadal leżąc. (Jeśli czytasz, napisz w komentarzu parówka)
  • Kto powiedział, że Mysia jest brzydka ? - spytał zaspany Harry, który wszedł do pokoju z Louisem.
  • Boże ! Wiem, że jestem jaka jestem, ale nie musicie tyle razy tego powtarzać. Przyjęłam to do wiadomości za pierwszym razem. A tak w ogóle dlaczego w tym małym pokoiku jest siedem osób ?
  • Bo uzgodniliśmy, że jak wszyscy wstaną to mają przyjść tutaj i będziemy omawiać co dalej – zabrał głos Liam.
  • To możecie wyjść, bo ja jeszcze nie wstałam – oznajmiłam.
  • Owszem, już wstałaś – powiedział Niall, po czym wziął moje nogi i pociągnął w swoją stronę.
  • Nie – zajęczałam – zostaw mnie w spokoju – złapałam w ręce kraniec łóżka, w wyniku czego zostało one przeciągnięte wraz ze mną i Mulatem w stronę Niallera.
  • Nie demolujcie pokoju ! - krzyknął Liam.
  • To on mnie ciągnie !
  • To ona nie chce wstać !
  • A ja chcę spać ! - ryknął Zayn.
  • Kanapka* ! - krzyknął Louis, po czym rzucił się na mnie jak długi.
  • Kanapka ! - tę samą czynność powtórzyła reszta zgrai prócz Irlandczyka, gdyż biedny myślał, że chodzi o jedzenie.
  • Z kim ja żyję – jęknął Malik.
  • Ze mną ! - krzyknęłam równo z Louim – złaźcie z nas – jęknęłam i zaczęłam się wiercić.
  • Mysia, jeśli chcesz wyjść z tego cało, to przestań się wiercić, bo mój ,, przyjaciel'' jest BARDZO wrażliwy – wymamrotał Boo Bear.
  • Boże ! Złaźcie z nas, bo on zaraz tutaj dojdzie ! - krzyknął Zayn, a wszyscy jak oparzeni z nas zeszli. Muszę przyznać, że to wypuklenie w jego spodniach było duże. Kto by pomyślał, że kiedyś doprowadzę kogoś do takiego stanu.
  • Tak w ogóle, to gdzie Misia ? - spytałam, gdy się ogarnęliśmy, a Mr. Carrot poszedł się ,,uspokoić'' w łazience.
  • Powiedziała, że idzie zadzwonić do mamy – powiedział Liam – znaczy, chyba tak powiedziała. Nie wiem, mój niemiecki jest kiepski.
  • To co robimy ? - zapytał Hazza.
  • Zróbmy tak. Dziewczyny pójdą do domu, bo my musimy lecieć do studia, a w poniedziałek wpadniecie do naszego tymczasowego apartamentu nad morzem ? - zaproponował Daddy.
  • Jeżeli to miał być szpan, że apartament nad morzem, to odpuść – parsknęłam śmiechem – ale z chęcią, tylko podaj adres.

Po dwudziestu minutach czekania, Louis i Michalina wrócili do nas, a my przedstawiliśmy im nasz plan. Oboje się z nami zgodzili. Ogarnęłam się z Zaynem, wymieniliśmy się numerami telefonów i ruszyłam z przyjaciółką do domu.

* kilka godzin później*

Było chłodne, zachmurzone popołudnie. Leżąc w łóżku z laptopem na kolanach, dostałam sms'a od organizatora wyścigów samochodowych.


Nadawca : Nieznany
Odbiorca: Mysia

Treść : ,, O 17:30 wyścig z udziałem gangu 213 z Wielkiej Brytanii na ul. Podbielańskiej. Liczymy na ciebie ! ''
Tak, jestem niepełnoletnia, nie mam prawa jazdy i biorę udział w nielegalnych wyścigach. Od małego umiem prowadzić samochód....szkoła taty. Najgorsze do ogarnięcia prze ze mnie były biegi. Teraz to pikuś. Driftować zaczęłam 2 lata temu. To było silniejsze ode mnie. Pamiętam jakby to było wczoraj. Ojciec siedział z prawej strony na miejscu pasażera i instruował mnie jak odpowiednio przejechać odcinek drogi i idealnie zaparkować. Najpierw powoli i ostrożnie. Stopa ześlizgnęła mi się z hamulca na gaz. Wystartowałam od razu z 2 biegu i o mało co nie zjechałam z klifu. Wyobraźcie to sobie, Mysia spada z klifu.... Zrobiłam obrót kierownicą o 90 stopni i ostro zahamowałam. W ten sposób samochód nieskazitelnie zajął swe miejsce koło czarnego Opla. Tata jedną ręką trzymał się pasów, a drugą klamki od drzwi, które wcześniej zablokował na wypadek, gdyby się otworzyły. Nic nie powiedział, tylko wysiadł z auta, obejrzał samochód czy nic mu nie jest i kazał się odwieźć powoli do domu. Jestem ciekawa co pomyślałaby sobie policja, gdyby zobaczyła piętnastolatkę, która wozi 35 latka Toyotą Corollą Verso. Chociaż.... gdyby się przyjrzeć nie wyglądałam na 15 lat. W wieku 10 mówili mi, że jestem dziewczyną swojego brata Michała (między nami jest 6 lat różnicy) i idę do 3 liceum, a on na studia. Nikt by się nie spodziewał, że jesteśmy rodzeństwem, a ja jestem w podstawówce. Zawsze byłam bardzo wysoka, a z moim rodzeństwem całkowicie się od siebie różnimy wyglądem i charakterem. Tylko ja odziedziczyłam charakter trochę po jednym bracie i po drugim. Jestem taką mieszanką. Była 15:48, więc zaczęłam się już zbierać. Jak na wyścigi przystało założyłam czarne rurki, czarne glany brata, szary rozpinany sweterek, a na to skórzaną czarną kurtkę. Rękawy podwinęłam przed łokcie i rozpuściłam włosy.
    • Kanapka – miałam kiedyś na koloni głupią ,,grę'', która się tak nazywała. Polegała na tym, że jeśli jakaś osoba z naszego towarzystwa położyła się, reszta krzyczy ,,KANAPKA'' i rzuca się na nią. Nie ważne ile jest osób. 
      ROZDZIAŁ DZIEŃ PRZED TERMINEM ! Krótko, bo moje notatki z rozdziałami zostały spalone w ognisku na wieczorze panieńskim -,-Rozdział do dupy, bo nic się nie dzieje, a pisałam to na szybko.Wszystkie blogi, które dają mi powiadomienia o rozdziałach itp. skomentuje i nadrobię wszystko jutro. Jak dodasz komentarz, napisz mi swój nick na TT, chcę wiedzieć kim jesteś.
    CZYTASZ  = KOMENTUJESZ, NASTĘPNY ROZDZIAŁ = 6 KOMENTARZY

piątek, 16 sierpnia 2013

Przedsmak rozdziału 8




Było chłodne, zachmurzone popołudnie. Leżąc w łóżku z laptopem na kolanach, dostałam sms'a od organizatora wyścigów samochodowych.
__________________________________________________________________
Nadawca : Nieznany
Odbiorca: Mysia

Treść : ,, O 17:30 wyścig z udziałem gangu 213 z Wielkiej Brytanii na ul. Podbielańskiej. Liczymy na ciebie !''


Tak, jestem niepełnoletnia, nie mam prawa jazdy i biorę udział w nielegalnych wyścigach. Od małego umiem prowadzić samochód....szkoła taty. Najgorsze do ogarnięcia prze ze mnie były biegi. Teraz to pikuś. Driftować zaczęłam 2 lata temu. To było silniejsze ode mnie. Pamiętam jakby to było wczoraj. Ojciec siedział z prawej strony na miejscu pasażera i instruował mnie jak odpowiednio przejechać odcinek drogi i idealnie zaparkować. Najpierw powoli i ostrożnie. Stopa ześlizgnęła mi się z hamulca na gaz. Wystartowałam od razu z 2 biegu i o mało co nie zjechałam z klifu. Wyobraźcie to sobie, Mysia spada z klifu.... Zrobiłam obrót kierownicą o 90 stopni i ostro zahamowałam. W ten sposób samochód nieskazitelnie zajął swe miejsce koło czarnego Opla. Tata jedną ręką trzymał się pasów, a drugą klamki od drzwi, które wcześniej zablokował na wypadek, gdyby się otworzyły. Nic nie powiedział, tylko wysiadł z auta, obejrzał samochód czy nic mu nie jest i kazał się odwieźć powoli do domu. Jestem ciekawa co pomyślałaby sobie policja, gdyby zobaczyła piętnastolatkę, która wozi 35 latka Toyotą Corollą Verso. Chociaż.... gdyby się przyjrzeć nie wyglądałam na 15 lat. W wieku 10 mówili mi, że jestem dziewczyną swojego brata Michała (między nami jest 6 lat różnicy) i idę do 3 liceum, a on na studia. Nikt by się nie spodziewał, że jesteśmy rodzeństwem, a ja jestem w podstawówce. Zawsze byłam bardzo wysoka, a z moim rodzeństwem całkowicie się od siebie różnimy wyglądem i charakterem. Tylko ja odziedziczyłam charakter trochę po jednym bracie i po drugim. Jestem taką mieszanką. Była 15:48, więc zaczęłam się już zbierać. Jak na wyścigi przystało założyłam czarne rurki, czarne glany brata, szary rozpinany sweterek, a na to skórzaną czarną kurtkę. Rękawy podwinęłam przed łokcie i rozpuściłam włosy. 

Siemano ! Oto przedsmak rozdziału 8 ! 
Info : 19 sierpnia wyjeżdżam znów i nie będzie mnie do 28. Do mojego wyjazdu dodam jeszcze jeden rozdział, ale nie martwcie się ! Nadrobię szybko, gdyż biorę laptopa i będę tam dla was pisała. Trzymajcie się xx

piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 7

NOTATKA POD ROZDZIAŁEM !

(Oczami Mysi)

Była już późna godzina. Chłopcy zaproponowali nam przenocować w hotelu, gdyż policja w każdym momencie mogła nas złapać. Mieliśmy dwa pokoje na naszą siódemkę. Pierwszy pokój składał się z Larrego, mnie i Nialla. Drugi pokój został okupowany przez Misię, Liama i Zayna. Nie mogłam być z moją przyjaciółką w jednym, gdyż jak to powiedział Harry : ,,Dwie kobiety w jednym pokoju, to stanowczo za dużo''.
Skubany, nawet nie wie, co go czeka tej nocy... Nasze tymczasowe lokum znajdowało się na ostatnim piętrze. Weszliśmy do środka (każdy do swojego pokoju). To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Między innymi, były tam dwa łóżka dwuosobowe. Oni chyba śnią, że będę, z którymś z nich spała. Mimo iż są to światowej sławy gwiazdy, nie widać tego po nich. Spaliśmy w jednej małej klitce. Jestem ciekawa, czy Misia też ma takie niespodzianki. W łazience na wcisk został postawiony kibelek, umywalka nad którą wisiało lustro i mała kabina prysznicowa.
Wychodząc na balkon można było zobaczyć rozpościerający się widok na czarne już niebo i gwiazdy. Rzadko je widać, gdyż zazwyczaj zasłaniają je chmury. Balkon był długi, połączony z drugim pokojem. Dzielił go tylko jedna belka, którą z łatwością dałoby się przeskoczyć. Łóżko, które sobie zaklepałam stało obok balkonu, a drugie we wnęce po mojej lewej stronie. Nie można było się tam dostać z boku łoża, tylko trzeba było na nie wejść.

  • No to jak Mysia ? Śpisz dzisiaj ze mną ? - spytał Hazza ze swoim uśmieszkiem, klepiąc prześcieradło.
  • Za wysokie progi na twoje nogi – odparłam z ironią.
  • Pfff ona nie będzie z tobą spać, Loczuś. Wszyscy wiedzą, że żadnej okazji na przespanie się z bogiem sexu, nie można zmarnować – powiedział Tommo, walając się na drugie łóżko.
  • Emm, a może chcesz ze mną ? Nie rozpycham się na łóżku i nie chrapię – uśmiechnął się słodko Niall, stojąc nad Lou.
  • Myślę, że najkorzystniejsza oferta dopiero teraz padła. Z chęcią Niall, będę dzielić to łóżko z tobą, choć nie wiem czy zostanę w nim całą noc – uśmiechnęłam się tajemniczo.
    - Buuuu – zawył Larry.
  • Louis, rusz tę swoją pulchną dupcię do Hazzy i odstąp nam łóżka.
  • Co ?! Ja mam pulchną pupę ?! Ja ?! A widziałaś swoją ?!
  • Tak, widziałam – odparłam niewzruszona.
  • Ja też i muszę przyznać, że jest bardzo fajna. Taka mała, ale okrągła – wyszczerzył się.
  • Spadaj stąd i zostaw moją dupę ! - rzuciłam w niego poduszką.
  • No już, nie bulwersuj się piękna – powiedział i schodząc z łóżka klepnął mnie w pupę.
  • Zabieraj te łapy i nie jestem piękna ! - krzyknęłam.
  • Ktoś tu ma bardzo niską samoocenę – szepną Harry.
  • Ja wszystko słyszę – mruknęłam – nie mam niskiej samooceny, po prostu mówię jak jest.
  • To ty chyba nie widzia...
  • Widzę, codziennie spoglądając w lustro – przerwałam blondynkowi wypowiedź – nie ma brzydkich osób, które się takie urodziły. Są osoby, które zniszczyły w sobie piękno zakrywając je warstwami botoksu i innymi świństwami.
  • Czyli przyznajesz, że jesteś ładna... tak ociupinkę ? - na potwierdzenie słów Loczek pokazał palcami, o jaką wielkość mu chodzi.
  • Są też wyjątki. Taki o to jeden stoi przed wami – ukłoniłam się i weszłam do łazienki uznając rozmowę za zakończoną.

Wykonałam poranną toaletę składająca się z prysznica, kibelka i umywalki. Umyłam włosy, rozczesując je palcami i robiąc przedziałek na lewej stronie głowy. Ktoś zapukał do drzwi łazienki. Zawinęłam się w jeden z hotelowych ręczników. Niestety był na tyle krótki, że ledwo co zakryłam pupę. Otworzyłam drzwi, a za nimi stał Hazza oparty o ich framugę z jakimiś rzeczami.

  • Łohoho, jak chcesz to nie musisz zakładać, tego co ci właśnie daję – przekazał mi dużą koszulkę i krótkie dresowe spodenki – możesz tak chodzić po pokoju – zakończył szczerząc się.
  • Jasne, żeby ci coś urosło w spodniach ? - spytałam całkiem nie zawstydzona jego słowami. Ciężko mnie zawstydzić, a jeszcze ciężej sprawić, abym się zarumieniła.
  • Eee, no ten – zatkało go, ale więcej nie słyszałam, bo zamknęłam mu drzwi przed nosem. Przebrałam się... no tak. Krótszych spodenek, to nie mógł wytrzasnąć. Ledwo co kawałek uda mi zakrywa. Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam pogwizdywania skierowane w moją stronę, ale pozostawiłam to bez komentarza.
  • Co tam ludu ? - zapytałam i rzuciłam się na łóżko obok Horanka, który się we mnie wpatrywał.
  • Nuuudzimy się – odparł Larry – myślimy nad tym co teraz robić, bo spać nam się nie chce jeszcze.
  • Niall – zwróciłam się do farbowanego – masz ochotę potańczyć ?
  • Bez muzyki nie umiem.
  • Pff, ja w telefonie mam ponad 500 piosenek, do wyboru, do koloru.
  • Ok – zaświeciły mu się oczy – puść jakąś polską piosenkę.
  • Spoko – rzuciłam i włączyłam piosenkę Edyty Górniak – Jestem Kobietą.

Nialler stanął na środku pokoju i zaczął swoje wygibasy, bo tańcem nie można tego nazwać. W międzyczasie włączyłam nagrywanie, tak że widać Nialla i słychać do jakiego utworu ,,tańczy''

Gdy były słowa ,,Jestem kobietą ! Wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie !'' uklęknął na łóżku i rozpiął dwa górne guziki swojej koszuli. Łohoho, gorąco się zrobiło. Na szczęście nie rozumie tekstu piosenki, bo mnie by chyba zabił. Gdy Edyta śpiewała, on ruszał ustami, aby złudzenie mówiło, że to on śpiewa. Piosenka się zakończyła, zmęczony Niall opadł na łóżko, Lou chichrał się jedną ręką i nogą w szafie, a Harry nie mógł złapać oddechu pod nią. Ja zadowolona z siebie, że mam całe nagranie uśmiechnęłam się triumfalnie, z powodu haka jakiego będę teraz na niego miała. Zapewne Polskie Directionerki będą zachwycone faktem, że była to polska piosenka i tylko one będą znały jej sens. Niestety tłumaczenia są beznadziejne, więc nie każdy obcokrajowiec będzie wiedział o co chodzi. Ogarnięcie się nam zajęło niecałe 8 minut. Postanowiliśmy zgasić światła, położyć się do łóżek i pogadać po ciemku. Odpowiadało mi to, gdyż bardzo fajny klimat się tworzył.
  • Mysia – powiedział Loczek.
  • Co ?
  • Opowiedz nam o jakimś twoim wypadku, przez który musiałaś kiedyś jechać do szpitala..
  • Emm.... dużo ich było – wyznałam szczerze -, ale dobra opowiem wam jeden. Więc, (wiem, zdania nie zaczyna się od ,,więc'') jeden z wypadków miał miejsce we wrześniu, gdy szłam do gimnazjum. Od razu mówię, że my mamy inny system edukacji. Jest 6 lat szkoły podstawowej, 3 lata gimnazjum, a później wybiera się pomiędzy liceum, technikum, a zawodówką. Wracając do tematu : u mnie w szkole, zostało zorganizowane wyjście na paintball laserowy. Było dwunastu chłopaków, ja i jedna dziewczyna o imieniu Basia.
  • Ty lubisz takie rzeczy ? - spytał z niedowierzaniem Louis.
  • Tak i to bardzo. Jak mnie poznacie, to bardziej się zdziwicie, jakie rzeczy robiłam, robię i będę robić. Wracając : były dwie części gry, po 30 minut każda. Byłam pierwszy raz na czymś takim, więc z początku nie ogarniałam. Gdy minęło 20 minut rozgrywki zdarzyło się coś, czego nigdy nie zapomnę. Otóż, biegłam do jakiegoś zakątka, aby się schować. Pech chciał, że była wnęka, na namiary drzwi, lecz ich nie było. Sufit był odrobinkę niższy, a z podłogi wystawało coś przypominające próg. Odbiłam się od niego, ale zamiast wylądować na nogach, uderzyłam głową w sufit. Ześlizgnęłam się na pupę. Poczułam, że moją głowę coś rozrywa. Słyszałam donośny huk, a przed oczami tylko ciemność. Gdy wszystko się uspokoiło, wstałam i chciałam iść dalej, ale poczułam, że coś spływa mi po policzku. Starłam ową ciecz, którą okazała się krew. Lekko spanikowałam. Oczywiście sierota Mysia nie wiedziała, gdzie jest wyjście, tylko zaczepiła kolegę z klasy, aby pomógł jej się wydostać z pola gry. Nauczycielka, która z nami poszła i pani, która pracowała tam rzuciły się na mnie z paniką w oczach. Nie ogarniałam, czemu one krzyczą coś o karetce, każą mi usiąść itp. Jedna biegnie do apteczki polewa mi czyś tył głowy, cała afera i zamieszanie wokół mojej osoby, a ja tylko mówiłam, żeby nie dzwonili do szpitala.
    Dopiero co zauważyłam, jak krew po mnie ściekała. Cała bluzka, spodnie, włosy i twarz były w krwi. Jedna pani co chwilę wycierała podłogę mopem, ale było jej coraz więcej.
    Zadzwoniły po moich rodziców, którzy przyjechali jakąś niecałą godzinę później, gdyż korki w Gdańsku dały o sobie znać. W międzyczasie gra się zakończyła, a wszyscy wstrząśnięci, gdy zobaczyli mnie w TAKIM stanie, zaczęli wypytywać co się stało. Opowiedziałam w skrócie co się stało, po czym poszli na przystanek tramwajowy, aby podjechać pod szkołę. Ja czekałam na rodziców. Gdy się zjawili, od razu pojechali ze mną do szpitala, na izbę przyjęć. Nie będę opowiadać szczegółów, gdyż za długo by to trwało. Odczekałam na swoją kolejkę. Gdy leżałam na stole, a lekarze patrzyli co z moją głową, pytali się co mi się stało. Ja im na to :,, Nic, walnęłam głową w sufit '' Ich mina – bezcenna. Wszyscy takie ,,WTF? Jak można walnąć głową w sufit, pierwszy raz mamy taki wypadek''. Nie zabrakło oczywiście komentarzy na temat moich długich włosów, przez które nie widzą nic, więc zostali zmuszeni zgolić mi trochę włosów. Obyli trochę, po czym powiedzieli, że mam rozciętą głowę, lekki wstrząs mózgu i konieczne będą szwy. Dali mi znieczulenie miejscowe, po czym założyli ich ze 4/5. Na koniec owinęli całą moją głowę bandażem i wcisnęli usprawiedliwienie lekarskie na w-f. Mysia nie była by sobą, jeśli to by był koniec jej przygody. Gdy wychodziłam, walnęłam nogą w sprzęt medyczny.
    Na szczęście było to tylko stłuczenie. I tak kończy się moja przygoda – wzięłam głęboki oddech – oczywiście bolało jak cholera, a szwy zdjęto mi po dwóch tygodniach.
  • Wow – wydusił Harry, natomiast Lou wstał i wraz z Horankiem mocno mnie przytulili.
  • Przez ile ty przechodzisz dziewczyno, że masz takiego pecha … - to raczej nie było pytanie, tylko stwierdzenie.
  • Dobra, koniec smutków. Przecież żyję – wyszczerzyłam się i odsunęłam od chłopaków – jestem ciekawa co robią ci za ścianą.
  • Jak chcesz, to choć sprawdzimy – uśmiechnął się chytrze Lou.
  • Ok – powiedziałam, po czym wyszłam na balkon, przeskoczyłam zwinnie barierkę oddzielającą część balkonu i przez otwarte drzwi weszłam do pokoju, w którym nie paliło się światło. Za mną wszedł Louis z dwoma prześcieradłami. Jedno mi podał, po czym okrył się szczelnie swoim. Zrobiłam to samo i wydawaliśmy z siebie nie określone dźwięki. Usłyszeliśmy dwa wrzaski. Światło się zapaliło i dopiero w tym czasie usłyszeliśmy opóźniony pisk Misi, która zaczęła obsmarowywać nasze prześcieradła pastą do zębów.
  • Hej, Misia uspokój się, to ja i Lou ! - krzyknęłam.
  • Boże, mówiłam że wasza dwójka w jednym pokoju to za dużo ! Nie straszcie tak !
Z Louisem przybiłam sobie piątki. Spojrzałam na prześcieradła i zapytałam.

  • Na czym my mamy niby spać teraz ?
  • Na łóżku ? - spytał retorycznie Zayn.
  • Ok – powiedziałam, po czym wepchnęłam się do jego jednoosobowego łóżka.
  • Nie za wygodnie ? - przesunął się odrobinę w bok robiąc mi miejsce.
  • Nie, idealnie. Dobranoc ! - krzyknęłam. Zarejestrowałam jeszcze gaszące się światło, Lou, który wrócił przez balkon do pokoju, mamrocząc coś pod nosem i spokojny oddech Mulata. 
    ____________________________________________________________

    Siemano ! :D Chciałam powiedzieć, że reaktywowałam bloga. Przepraszam, wiem że rozdział powinien być dawno temu, ale sprawy potoczyły się inaczej niż chciałam.
    Szpital-Operacja-Zawał... każde z tych słów opiera się na innym z członków z mojej rodziny. Macie pełne prawo powiedzieć, że rozdział wyszedł beznadziejnie, gdyż muszę naprawić swoje poczucie humoru. Starałam się, aby było więcej opisu. Mam nadzieję, że mi się to udało. Wiem, że krótko :C 
    W tym rozdziale, kolejna rzecz została wzięta z mojego życia. Zgadujcie w komentarzach ! 
    NASTĘPNY ROZDZIAŁ =  6 komentarzy ! :D

sobota, 13 lipca 2013

Informacja !

                                                                SIEMA !

 Mam dla was wiadomość życia ! Otóż : Jutro z samego rana wyjeżdżam do 26 lipca. Co daje niecałe dwa tygodnie. Jadę na kolonie, gdzie nie będzie internetu, a nawet zasięgu. 
Tak, wiem że się cieszycie, bo nie będę wam truła dupy swoim opowiadaniem przez ten czas.
Miałam dodać dziś rozdział, ale za dużo pakowania .___. Strasznie chaotyczna ta moja informacja...
No cóż... widzimy się z nową notką 27/28 lipca ! Bye all !

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 6


(Oczami Mysi)



  • Dziękuję, ale to ja narobiłam burdelu (jak zwykle -,-), więc to ja muszę to posprzątać – powiedziałam.
  • Co ty chcesz sprzątać, bo już nie ogarniam ? - spytał głupi Niall.
  • To była przenośnia – uświadomił go Liam.
  • Nie zostaw... - zaczął Zayn, ale nie dokończył, bo przerwała mu Misia.
  • Ja cię normalnie zabiję! Powyrywam ci wszystkie zęby, rozczłonkuję, zamrożę i zrobię z ciebie zupę! Przez ciebie mamy kłopoty, podszywałaś się pod kogoś i weszłaś tu nielegalnie! Jak tylko wrócimy do domu to zabiję cię i nikt mnie nie powstrzyma. Załatwię ci trumnę… albo nie, o! Spale cię żywcem i rozsypie po całym świecie! My teraz możemy nawet do więzienia trafić! Czemu ja do cholery nie zostałam w domu?! Ale ja jestem tępa, gdybym była mądrzejsza nie groziłoby mi teraz więzienie. I co niby pomyśli moja matka?! *
  • Ej. .. ej ...ej. Hamuj konia ! Nie zapominaj, że też weszłaś tutaj nielegalnie – puściłam jej oczko i dalej bujałam się w rytm muzyki.
  • Dajcie mi siły do tej kobiety ! Zawsze muszę ratować cię z tarapatów ?
  • Tak – wyszczerzyłam się – na tym polega twoja rola.
  • Grrrr pomyślmy.... Who speak Germany ?
  • Ja – odpowiada Liam – ale nie na jakimś wysokim poziomie.
  • Khem, nie chcę się chwalić ale w gimnazjum miałam 5 z niemca – zarzuciłam głupio.
  • Taa i nadal umiesz liczyć tylko do 20 ?
  • Może …. ?
  • Hah, okey. Teraz musisz tłumaczyć. Ja z Liamem będziemy udawać turystów, którzy zgubili się i nie wiedzą gdzie są. Mówimy tylko po niemiecku. Może nas nie zrozumieją. Wy w tym czasie niczym ninje prześlizgniecie się do wyjścia – zabłysła swoim planem Misia.


Opowiedziałam cały plan chłopakom. Zgodzili się, choć najbardziej podobał im się wątek o ninjach. Trochę ciężko będzie mi wyjść nie zauważoną, ze względu na moje włosy. Nikt tu takich nie ma.
Ustawiliśmy się tak : Niall, Harry, Zayn, ja i Louis. Za nami Liam i Michalina. Odległość pomiędzy nami wynosiła około 2 metrów. Czas wcielić plan w życie mwahahahaha.
Z moich obserwacji wynika, że Liam i Misia zajmują ochroniarza przy wyjściu i coś tam mamroczą do niego. To co rozumiem – ndshibxnjzabxihkmznaxjkansd. To moja zasłużona piątka z niemieckiego <3
Uwaga ochroniarza skupia się na ,,turystach''. Czuję się jak tajny agent 00Mysia.
Wszyscy kucamy i powoli przechodzimy do wyjścia. Nawet nie wiecie jak ciężko się tak idzie, gdy ma się w organizmie alkohol o.O Kiwasz się tak na boki i nie możesz złapać równowagi.
Złapałam się barku Zayn'a, żeby nie upaść. Lou złapał mnie w tali i zaśmiał się. Pewnie zauważył, że coś ze mną nie tak. Jeszcze kilka metrów !

  • NA ZIEMIE ! - krzyknęłam, gdy ochroniarz odwrócił się w naszą stronę. Teraz każdy leżał przynajmniej jedną częścią ciała na kimś. Moja głowa leżała na plecach Malika, a ręka i noga Louisa na moim tyłku. Nieźle musiał się chłopak wygiąć.
  • Ok, czysto – powiedział Niall.

Ruszyliśmy dalej. Chowaliśmy się za kanapami w dziwnych pozycjach, gdy ochrona się odwracała.
  • Biegiem do wyjścia ! - krzyknął Hazza. Wszyscy wstali i wybiegli z clubu, a ja sierota siedzę za kanapą, bo sznurówka od buta mi się zaklinowała. >.> Czy coś ze mną nie tak ??!
Pierdole, nie robię ! Zdjęłam buta i w jednym wybiegłam z klubu.

  • Mysia, nareszcie ! Co ci się stało w nogę ? - spytał Harry.
  • Gdybyście mnie tam nie zostawili, to byście wiedzieli. But mi się zaklinował i musiałam go zostawić – troszkę minęłam się z prawdą, ale co tam. Nikt nie zauważy.
  • Okey, masz dziwne przygody – powiedział Liam zza moich pleców.
  • Dobra, to co robimy teraz. Musimy stąd uciekać, bo policja będzie przeszukiwać osiedle.
  • Która godzina ?
  • Trzecia dwadzieścia.
  • Hmmm o trzeciej trzydzieści trzy, może przyjedzie kolejka. Najlepsze jest to, że o tej godzinie wszyscy wracają do domów pielgrzymkami, bo nigdy nie jest pewne czy przyjedzie.
  • To co, może zabierzemy się zresztą, żeby nie zwracać na siebie uwagi ? - spytał Lou.
  • Dobra, chodźcie – powiedział Liam poszedł w tłum wraz z kolonią.

Koło Liama szedł Niall. Za nimi ja i Misia. Następnie jakaś para i Harry. Zayn i Lou szli razem jeszcze dalej, a za nimi jakieś młode małżeństwo.
Szliśmy gdzieś około 20 minut.

(Oczami Zayn'a)

Szliśmy tak jakiś czas. Lou co chwile opowiadał nam różne śmieszne wpadki ze swojego i naszego życia.
Dziewczyny, które za nami szły były chyba zmęczone, bo słyszeliśmy tylko potakiwanie.

  • Ej ludzie ! Pamiętam jak kiedyś Liam zapomniał słów do piosenki i stukał w mikrofon udając, że nie działa. Oooo albo, gdy bokserki zaczepiły mi się o kolczyk jakiejś babci i zrobili nam mnóstwo wspólnych zdjęć. W necie była afera przez miesiąc. Dziwnie to wyglądało, jakby nie wiadomo co mi robiła – mówiąc to kołysał się na boki i śmiał z byle czego.
  • Ej, chłopcy ! Nie zgubcie się tutaj. Zaraz skręcamy – sprzed nas z tłumu wyłoniła się Mysia.
  • Ok … zaraz, zaraz … ty nie szłaś za nami ? Lou cały czas do was mówił.
  • Niee.. byłam z przodu, za Liamem i Niallem. A co ?

W tym momencie Louis obejrzał się za siebie. Za nami szła cały czas jakaś młoda para, która słuchała naszych przygód z życia i potakiwała. Jaki wstyd !

  • O boże, ja was tak bardzo przepraszam...ja....ja myślałem. … że ona...że ja... że wy..
  • Yyyy przepraszam za kolegę, jest pijany, naćpany, ma zaburzenia psychiczne i lekkiego zeza. Dostał przepustkę ze szpitala psychiatrycznego na trzy dni. Proszę się nim nie przejmować.
    Lou, gdzie jest Kapsel ? Szukaj Kapsla ! - powiedziała, popchnęła go i zniknęli w tłumie. Po krótkiej analizie informacji pobiegłem za nimi.

(Oczami Mysi)


  • Coś ty zrobiła ?! Zrobiłaś ze mnie niedorozwiniętego zjeba ! - bulwersował się Louis.
  • Tak ? A może chcesz odnowić trend ,,Louis Tomlinson robi sobie dobrze, wykorzystując do tego niewinną staruszkę ! '' ?
  • Gahhh upiekło ci się tym razem, ale masz u mnie dług.
  • Jasne, jasne zobaczymy kto jeszcze będzie musiał spłacać swoje długi.
  • Eeeej Mysia ?
  • Tak, Horanku ?
  • Pomożesz mi spełnić marzenie ? - zrobił słodkie oczka.
  • Noo.. mogę pomóc, ale o co chodzi ?
  • No bo ja zawsze chciałem zamówić jedzenie w KFC w Drive-Thru ale jak byłem rowerem to nie chcieli mi sprzedać – zrobił smutną minkę.
  • Trzeba było popylać na hulajnodze – odpowiedziałam.
  • Ej nooo....proszzzzę.
  • Nie mamy samochodu, jak chcesz zamówić ? - spytał Harry.
  • Coś się wymyśli – uśmiechnęłam się chytrze.


Było koło czwartej rano, więc powoli robiło się jasno. Na ulicach pustki, bo kto normalny jechał by teraz do szkoły/pracy. Po drodze oczywiście musiało mi i Louisowi odwalić. Zaczęliśmy porozumiewać się do siebie nowym językiem. Śpiewaliśmy w tym języku piosenkę ! Wyszło coś TAKIEGO
Bez większych rewelacji dotarliśmy do KFC.

  • No to, jaki wspaniały masz plan ? - spytał Liam.
  • Będziemy udawać samochód. Proste.
  • Yyyyy, dobrze się czujesz ? Jak udawać samochód ? - spytał Zayn.
  • Nooo, ty będziesz butami szurał, Lou udawał pociąg, Liam będzie Beatboxował, Harry gwizdał, Misia i Niall będą zamawiać, a ja będę szumieć w tle – wyszczerzyłam się.
  • No, okey. Ale będzie jakby co na ciebie.
  • Dobra.

Każdy zajął swoje pozycje i zaczęliśmy odstawiać całą szopkę. Wczułam się w ten szum, bo biegałam po całym parkingu udając falę znad morza. Louis robił jakieś ,,Ciuch ...ciuch..ciuch...''
Wyglądało to masakrycznie z boku, ale co tam :D

Niall zamówił dla wszystkich jakieś tortille, a Misia picie. Wszyscy podeszliśmy do okienka, gdzie pani podawała nam już jedzenie.



  • O ! A gdzie ta wielka ciężarówka ? Daję uciąć sobie rękę, że ją słyszałam ! - powiedziała.
  • No to niech lepiej pani schowa tę rękę, do widzenia – powiedziałam i wszyscy szybko pobiegliśmy w stronę jakiegoś hotelu.

    __________________________________________________________________
     * akapit by Misia
    Dzisiaj krótko, bo jakiś chuchro z UPS przyszło i usunęło mi 2 rozdziały =..=
    Za błędy przepraszam ! Jutro może coś dodam, bo dzisiaj krótko było.
    Rozdział został wzięty z życia !! I następny pewnie też. Te wydarzenia stały się niedawno ;)
    Dziękuje bardzo za motywację - @justmissmalik :D
    Chcesz być informowany/na o rozdziałach ? Napisz mi w komentarzu swój e-mail na TT ! 

czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 5


(Oczami Mysi)


Hmm no co by tu wymyślić ? Właśnie stoję przed wejściem do klubu ,,Dream Club'' w Sopocie z moją przyjaciółką i myślę. Wow Mysia myśli :O

- Do cholery, gdzie jest Jasmine ?! - krzyknął jakiś facet.
- Spokojnie, zaraz przyjdzie.
- Jak przyjdzie ?! Za 2 godziny rozpoczyna się występ, a jej nie ma. Strój już dawno czeka na nią w garderobie ! Trzeba przefarbować jej włosy i udoskonalić układ !

Buahahahahaha mam już plan *le żaróweczka nad głową*

  • Choć, już wiem jak wejdziemy – pociągnęłam Misię za rękę.
  • No niby jak ? Nie wyglądamy tak staro, żeby nas wpuścili – powiedziała zdezorientowana.
  • Pff w tym już moja głowa – odpowiedziałam i podeszłam do ochroniarza.
  • Dowodzik proszę.
  • Jestem Jasmine i przyszłam tu do pracy, a nie zabawiać się jak reszta rozwydrzonej młodzieży – powiedziałam dyplomatycznie.
  • Jasmine szybko ! Ile razy mam ci powtarzać żebyś nie spóźniała na występy i nie zmieniała koloru włosów ?
  • Emm … no . . .trzeba szaleć, nie ? Myślę, że wrócę do starego. Na razie ! - rzuciłam i pobiegłam ciągnąc za sobą dziewczynę.
  • COŚ TY DO CHOLERY ZROBIŁA ?! NIE ZNASZ UKŁADU ! - zbulwersowała się na mnie.
  • Cicho, będę improwizowała. Jak zwykle zresztą. Pamiętasz test z języka polskiego ?
Z wymowy i improwizacji dostałam 4 – powiedziałam z dumą.
  • No tak, ale ty będziesz tańczyła – jęknęła.
  • Mówię, że będę improwizowała ! - pokiwałam głową z dezaprobatą.
  • Niech ci będzie, ale nie będę ratowała ci tyłka jak pomylisz kroki.
  • Dobrze mamo. Ty poszukaj chłopaków, ja pójdę do garderoby i spotkamy się po występie.


Uff no dobra. Teraz muszę udawać tę Jasmine. Muszę przyznać, że klub wygląda całkiem przyzwoicie. Od wejścia można zobaczyć ludzi tańczących w rytm muzyki na parkiecie. Naprzeciwko duża scena, na której zapewne będę musiała wystąpić .___. Boże w co ja się wpakowałam. Mysia najpierw robi, potem myśli. A WY CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU ? PRZECHODZILIBYŚCIE WENTYLACJĄ ?! ALBO OKNEM W KIBLU ? Okey, wracając do tematu . . . stoliki i kanapy porozstawiane wokół parkietu. Garderoby i tego typu rzeczy zasłonięte są sceną. Nie miałam wyboru i skierowałam się tam. Na wejściu podeszła do mnie jakaś kobieta, na oko 30 lat i zaprowadziła do wielkiej łazienki.

  • Ty jesteś Jasmine, tak ? - upewniała się, gdy siedziałam już na fotelu fryzjerskim.
  • Tak – odpowiedziałam pewnie. Dla mnie to nic trudnego kłamać. Tylko czasami mam wyrzuty sumienia.
  • Ok, to rozbierz się, załóż ten szlafrok i poczekaj tu na mnie – powiedziała i wyszła.

Po 20 minutach wróciła z grzebieniami, szczotkami, farbami do włosów, suszarkami i takimi rzeczami. Posłusznie usiadłam na fotelu i czekałam na śmierć.
Gotowa fryzura wyglądała TAK
Miętoliła te moje włosy i miętoliła. Wyszedł jakiś dziwny ten kolor, ale ciekawy. Jakby mi miała skrócić moje długie włosy to bym zabiła.

  • Ok, fryzura wyszła nawet ciekawie. Będziesz wyróżniała się z tłumu. Idź teraz do garderoby. Drugie drzwi na lewo, po wyjściu na korytarz – kiwnęła do mnie.
  • Dobrze, dziękuje – uśmiechnęłam się.

Poszłam w wyznaczonym kierunku. Na sofie leżały już rzeczy, które zapewne miałam ubrać. Co dziwne buty były takie same, jakie miałam w tej chwili na sobie.
Tak wyglądał mój UBIÓR. Do pokoju weszła makijażystka. Oooo nie. Jeszcze makijaż ? Może dadzą mi jeszcze czapeczkę z wiatraczkiem i dmuchanego wieloryba ? Grr niech tylko spróbuje mi nałożyć tonę tapety, to zginiesz na ulicy dziffko. Mój wielki MAKIJAŻ
Musiałam do tego zdjąć okulary, bo rzęsy, które były za długie przez tusz zahaczały mi o szła. Taa ja to mam problemy -,- Bluzę rozpięli mi, tak aby widać było bokserkę i założyli kaptur na głowę. Z tego co się dowiedziałam miałam tańczyć do piosenki Turn me on – DawidGuetta ft. Nicki Minaj. Raz się żyje. Idę na salę zobaczyć ten układ.
Wchodzę i widzę coś TAKIEGO Myślałam, że wybuchnę śmiechem. Ja mam zatańczyć takie COŚ w klubie od 21 lat ? Pojebało ?
Przecież, one wyglądają jakby miały by się zaraz rozlecieć. Jeszcze nie równo = porażka. Pff sama coś wymyślę.

  • No dobra. . . na początku przebieżcie się w coś normalnego, bo te różowe bluzeczki nie przejdą. Po drugie zmieniamy układ. W 30 minut nic świetnego nie rozkminię i was nie nauczę dlatego głównie do refrenu będzie układ. Przy zwrotkach będziemy się rozchodziły na boki. Po kolei każda będzie wchodziła do okręgu i dawała z siebie jak najwięcej. Formacja ma być ciekawa, ale jak na wasz poziom nie za trudna. Postawą każdego tańca jest układ dzielony na 8. Liczymy każdy ruch : Raz, dwa, trzy i cztery, pięć, sześć, siedem i osiem. I tak w kółko. Każda w kole ma około 10 sekund na wykazanie się.

I zaczęła się męka. Nie wychodziło nam wcale tak tragicznie zważając, że nie wyglądały już jak sieroty w różowych bluzeczkach.


  • Za dwie minuty na scenę – powiedział jakiś chłopak i zniknął za drzwiami.
  • Ok, no więc chcę powiedzieć że jest całkiem, całkiem. Nie pomylcie układu i wyjdziemy na ludzi.

Wszystkie wyszłyśmy na scenę. Światła zgaszone i cisza na sali. Tak, zdecydowanie jestem w swoim żywiole. Pierwsze dźwięki piosenki. DavidGuetta-Turn Me On ft. Nicki Minaj.(Włącz) Ustawienie w okręgu. Pierwsza osoba czołga się na środek. Powoli wstajemy z klęczek i jej krótka solówka. Kolejne osoby dochodzą.

Doctor, doctor, need you back home, baby
Doctor, doctor, where you at? Give me somethin'
I need your love, I need your love, I need your lovin'
You got that kind of medicine that keeps me comin'
My body needs a hero, come and save me
Something tells me you know how to save me
I've been feeling weird, oh! Oh I need you
To come and rescue me!

Tutaj rozdzielamy się po kilka osób. Schodzimy ze sceny w tłum ludzi, którzy tańczą lub siedzą przy stolikach. Na moje szczęście znalazłam się przy stoliku One Direction, którzy siedzieli naprzeciwko siebie z Misią. Dzielił ich tylko dosyć duży stolik. Wdrapałam się na niego i zaczęłam płynnie poruszać się.

Ooooooooh!


Make me, come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Zeszłam z niego i powędrowałam z powrotem na scenę

Oh, you make it, make it right
My temperature is super high,
If I scream, if I cry
It's only 'cause I feel alive
My body needs a hero, come and save me
Something tells me you know how to save me
I've been feeling weird, oh! Oh I need you
To come and rescue me

Ooooooooh!

Znów błędne koło i solówki dziewczyn.
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
You've got my life in the palm of your hands
(palm of your hands)
Come and save me now, I know you can, 
(I know you can)


Uh, uh!
Dat, dat, dat, dat, don't let me die young
I just want you to father my young
I just want you to be my doctor
We could get it crackin', chiropractor
I-I-I-I-I-I-I n-n know you can save me and make me feel alive
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on


No i koniec występu. Według mnie poszło nam nawet lepiej niż podczas prób. Jeszcze jak weszłyśmy w tłum to dopiero się działo. Oklaski wypełniły cały klub. Podziękowałyśmy i zeszłyśmy ze sceny. Każda z nas udała się w swoją stronę. Ja poszłam do stolika, gdzie siedzieli chłopcy i moja przyjaciółka. Teraz w tle leciała piosenka Remady& Manu L feat J-Son - Single Ladies 


  • Cześć – powiedziałam i usiadłam koły Misi.
  • Hey – odezwał się Liam – świetnie tańczysz.
  • Dzięki – uśmiechnęłam się miło i podpiłam trochę drinka
  • Jak masz na imię ? - spytał Louis.
  • Słucham ? - zakrztusiłam się, a dziewczyna koło mnie zaczęła się śmiać, bo wyplułam zawartość mojej buzi z powrotem do szklanki.
  • Noo . . jak się nazywasz ? Ja jestem . .
  • Hej, hej, hej STOP. Jaja sobie teraz robicie ? Misia o co im chodzi ? - spytałam już po polsku – Oni nie wiedzą kim jestem.
  • Może dlatego, że masz makijaż, inne ciuchy i przefarbowane włosy. Właśnie ! Coś ty z nimi zrobiłaś ?!
  • Kazali mi przefarbować. Jakiś dziwny ten kolor.
  • Khemm ? Może po angielsku ? - wtrącił się Niall.
  • Nie poznajecie mnie ? To ja Mysia.
  • Co ?! - krzyknęli naraz.
  • Niee. . Ty się za nią podszywasz – zmrużył oczy Harry niczym zawodowy detektyw.
  • A może to ty nie jesteś Harrym Stylesem ?
  • Nie wiem, a może to ty nie jes...
  • Hey ! Stop ! Hello ? This is Mysia ! - wow jestem pod wrażeniem, Misia i angielski o.O
  • Jaką masz pewność ? - spytał.
  • Yyyyy what ?
  • Spytał się jaką masz pewność, że ja to ja, a on to on, a on uważa, że ja to nie ja, ale ja to ja i ty uważasz, że ja to ja, ale reszta nie wie, że ja to ja.
  • Yyyyyy what ? - chyba się pogubiła.
  • No dobra. Może tak. Ty Louis się do mnie nie odzywaj, bo we mnie nie wierzyłeś, że tutaj wejdę z Misią bez problemów.
  • Okey, to jednak Mysia. COŚ TY Z WŁOSAMI ZROBIŁA ?
  • Barwnik z rabarbaru trochę za mocno podziałał – sarknęłam.
  • Po pierwsze fajny kolor, po drugie kompletnie nie wiem co to ,,aubaub'', po trzecie jak się tu dostałaś ? - spytał Horanek.
  • No więc, dzięki. Nie aubaub, tylko rabarbar. To takie warzywo, robi się z niego kompoty lub jest jako dodatek do ciast lub placków. Jak się tu dostałam ? Zamieniłam się z jedną z tancerek. Dziś ja tutaj podbijałam tłumy.
  • Okey powiedzmy, że ci wierzymy – wtrącił się Harry.
  • Tak w ogóle, gdzie jest Zayn ? Nie ma go tu ?
  • Nie wiem, wyszedł chyba po waszym występie. Pewnie do baru, zaraz wróci.
  • Ok, pójdę do niego.

Wstałam i skierowałam się do baru. Faktycznie, Malik siedział na jednym z barowych krzeseł i właśnie wypił Shota.

  • Cześć Malik – chyba wyrwałam go z głębokich zamyślań.
  • O, hej Mysiu – uśmiechnął się lekko i wskazał mi na miejsce obok siebie.
  • Wow jesteś pierwszy z chłopaków, który mnie rozpoznał – przysiadłam się.
  • Rozpoznałem cię już jak przyszłaś, weszłaś nam na stolik i zaczęłaś gibać – zaśmiał się.
  • I nie zmyliły cię moje sexi włosy i ten ,,wspaniały'' makijaż ?
  • Może troszkę, ale twoje ruchy są charakterystyczne. Coś w rodzaju odznaczenia, tylko ty masz takie ruchy, są nie do skopiowania. Oryginalne.
  • Wow pierwszy raz mi ktoś coś takiego powiedział. Zazwyczaj ludzie nie zwracają na coś takiego uwagi. Ważne jest dla nich wygląd zewnętrzny, nic więcej.
  • No widzisz jestem pierwszy – uśmiechnął się – napijesz się ze mną ?
  • Chętnie – OMG byle teraz to wypić i się nie zakrztusić, bo się zorientuje że pije to pierwszy raz.
  • Dwa razy to samo ! - krzyknął do barmana. Ten skinął głową i już po chwili miałam to coś przed sobą.
  • To zdrowie, za ciebie, za mnie i twoją przyszłą karierą związaną z nami
  • Zdrowie – lekko obiłam swój kieliszek o jego i szybkim ruchem wylałam jego zawartość do gardła. O JA PIERDOLE, JAK PALI. Mysia, nie zapomnij o oddychaniu. Wdech, wydech, wdech, wydech. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie płakałam od roku, więc to też przetrzymam. Byle Malik się nie domyślił, że coś mi jest. Uff troszkę lepiej.
  • Idziemy tańczyć ? - spytał.
  • Jasne – fuck yeah, nie zauważył. Pociągnął mnie za rękę na parkiet i bujaliśmy się w rytm piosenki Pursuitof Happiness (Steve Aoki Remix) - Project XKidCudi

Najpierw spokojnie kołysałam biodrami z ugiętymi nogami, a on powtarzał moje ruchy.
Pokazałam mu podstawowe ruchy każdego tancerza. Szybko wyłapał o co mi chodzi i razem lansiliśmy się na parkiecie. Było dosyć ciasno, więc byliśmy blisko siebie, przez co przez przypadek ocierałam się o niego ciałem. Nie przeszkadzało mu to. Mnie szczególnie też nie, ale można to wyjaśnić że alkohol mnie rozluźnił. W momencie gdy piosenka stała się szybsza, odwrócił mnie tyłem do siebie i położył ręce na moich biodrach. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo wiedziałam o co mu chodzi. Bardziej zniżyłam się, aby moje ruchy były bardziej wyraziste. Raz otarłam się o jego krocze. Ale przez przypadek !
Jęknął, a ja zaczęłam się śmiać jak pojebana. Taa. . Tylko ja umiem zepsuć TAKĄ chwilę.
Zayn nie był mi dłużny i wybuchnął śmiechem.

  • Nie tak ostro mała – wyszeptał mi do ucha.
  • Mała to jest twoja pała – odwdzięczyłam mu się.
  • Poczułaś ją na sobie, więc wiesz że nie jest taka mała – kurde, tu mnie zagiął.
  • Przyznaj, że nie jestem mała.
  • To ty przyznaj, że moja pała nie jest mała.
  • Wiesz. . . przynajmniej ty nie skłamiesz – odwróciłam się w jego stronę i puściłam mu oczko.
  • Osz ty ! - złapał mnie w pasie i zaciągnął na fotele, gdzie siedział Horanek z Misią.
O fuck ! Zupełnie o niej zapomniałam.

  • Siema – wykrzyknęłam im na powitanie.
  • Hey Mysia, czemu Zayn cie niesie ?
  • Bo była bardzo niegrzeczna i czeka ją kara. Jak wam idzie rozmowa ? - zagaił Malik.
  • Aaa bardzo dobrze – uśmiechnął się – no może troszkę słabo, ale znaleźliśmy wspólny język !
  • Ooo jaki ? - spytałam, gdy Mulat usadził mnie na kanapie zaraz obok siebie, tak że nie miałam możliwości ucieczki.
  • Kalambury i rysowanie na serwetkach – powiedział dumnie.
  • Pff mam nadzieję, że się dobrze ,,bawicie'' – powiedziałam sarkastycznie.
  • Ja nie wiem jak Misia, ale jestem już trochę zmęczony. Przed twoim występem zdążyłem się nabawić przez około 2 godziny. Jestem głodny i musisz mi kiedyś zrobić coś z tym ,,aubaubem'' – wyszczerzył się.
  • To jest rabarbar – jęknęłam.
  • O siema – przy stoliku zjawili się wszyscy chłopcy z zespołu.
  • Hey – przywitał ich Malik.
  • Ja już odpadam – rzucił się na kanapę Harry.
  • Przepraszam, czy pani to niejaka Jasmine Torres ? - spytał dość napakowany ochroniarz.
  • A o co chodzi ? - spytałam spokojnie, choć w środku byłam roztrzęsiona.
  • Ktoś podszywał się pod pannę Jasmine, nielegalnie wszedł do klubu i jeszcze zajął jej miejsce na występie. Ochrona zaraz zamknie klub z każdej strony. Policja będzie robiła śledztwo. Jeśli sprawa nie wyjaśni się do jutra, zostanie ona zamknięta. Przeszukiwać i wypytywać będą ludzi całego okręgu Trójmiasta. Jeśli to nie pani, to bardzo przepraszam za pomyłkę – powiedział i odszedł.

Mnie wmurowało. CO ?! JAKA POLICJA, ŚLECTWO ?! Nielegalnie wejście do klubu. Podszywanie się itp. MATKO CO JA TERAZ ZROBIĘ ?!

  • JA PIERDOLE COŚ TY DO CHOLERY ZROBIŁA ?! - prawie wydarła się na mnie Misia.
  • Ja . . ten . . no . . NIE MOJA WINA, NO !
  • A co, może moja ?! Wiedziałam, że ten klub to zły pomysł – podłamała się.
  • Khemm, o co chodzi ? - zapytali chłopacy. No tak zapomniałam, że oni nie mówią po polsku. Opowiedziałam im wszystko ze szczegółami.
  • O ja pierdole, co my teraz zrobimy ? - zapytał Zayn.
  • Jak to my ? To mnie szukają. Wy nie jesteście w nic zamieszani.
  • Jak ty, to i my – objął mnie przyjacielsko ramieniem.
______________________________________________________________________

Uff piąty rozdział za nami. Mam nadzieję, że jakoś poprawiłam się z tymi opisami i trochę dłuższy jest. 
*Le już mi nie marudzić xD* Kolejny rozdział będzie, jeśli będzie tutaj przynajmniej 5 komentarzy !! Jeśli będą cztery, to Buahahahahahaha nie wstawię :D 
Czytasz = komentujesz 
Napiszcie mi, co wam się w rozdziale podobało/nie podobało. Wskazówki mile widziane. 
Dobry pomysł z linkami do ubioru, muzyki i takich innych rzeczy, czy tego nie wstawiać ?
Jak myślicie, co zrobi Mysia w takiej sytuacji w jaką los ją postawił ? Odda się dobrowolnie w ręce policji ?