czwartek, 27 czerwca 2013

Rozdział 5


(Oczami Mysi)


Hmm no co by tu wymyślić ? Właśnie stoję przed wejściem do klubu ,,Dream Club'' w Sopocie z moją przyjaciółką i myślę. Wow Mysia myśli :O

- Do cholery, gdzie jest Jasmine ?! - krzyknął jakiś facet.
- Spokojnie, zaraz przyjdzie.
- Jak przyjdzie ?! Za 2 godziny rozpoczyna się występ, a jej nie ma. Strój już dawno czeka na nią w garderobie ! Trzeba przefarbować jej włosy i udoskonalić układ !

Buahahahahaha mam już plan *le żaróweczka nad głową*

  • Choć, już wiem jak wejdziemy – pociągnęłam Misię za rękę.
  • No niby jak ? Nie wyglądamy tak staro, żeby nas wpuścili – powiedziała zdezorientowana.
  • Pff w tym już moja głowa – odpowiedziałam i podeszłam do ochroniarza.
  • Dowodzik proszę.
  • Jestem Jasmine i przyszłam tu do pracy, a nie zabawiać się jak reszta rozwydrzonej młodzieży – powiedziałam dyplomatycznie.
  • Jasmine szybko ! Ile razy mam ci powtarzać żebyś nie spóźniała na występy i nie zmieniała koloru włosów ?
  • Emm … no . . .trzeba szaleć, nie ? Myślę, że wrócę do starego. Na razie ! - rzuciłam i pobiegłam ciągnąc za sobą dziewczynę.
  • COŚ TY DO CHOLERY ZROBIŁA ?! NIE ZNASZ UKŁADU ! - zbulwersowała się na mnie.
  • Cicho, będę improwizowała. Jak zwykle zresztą. Pamiętasz test z języka polskiego ?
Z wymowy i improwizacji dostałam 4 – powiedziałam z dumą.
  • No tak, ale ty będziesz tańczyła – jęknęła.
  • Mówię, że będę improwizowała ! - pokiwałam głową z dezaprobatą.
  • Niech ci będzie, ale nie będę ratowała ci tyłka jak pomylisz kroki.
  • Dobrze mamo. Ty poszukaj chłopaków, ja pójdę do garderoby i spotkamy się po występie.


Uff no dobra. Teraz muszę udawać tę Jasmine. Muszę przyznać, że klub wygląda całkiem przyzwoicie. Od wejścia można zobaczyć ludzi tańczących w rytm muzyki na parkiecie. Naprzeciwko duża scena, na której zapewne będę musiała wystąpić .___. Boże w co ja się wpakowałam. Mysia najpierw robi, potem myśli. A WY CO BYŚCIE ZROBILI NA MOIM MIEJSCU ? PRZECHODZILIBYŚCIE WENTYLACJĄ ?! ALBO OKNEM W KIBLU ? Okey, wracając do tematu . . . stoliki i kanapy porozstawiane wokół parkietu. Garderoby i tego typu rzeczy zasłonięte są sceną. Nie miałam wyboru i skierowałam się tam. Na wejściu podeszła do mnie jakaś kobieta, na oko 30 lat i zaprowadziła do wielkiej łazienki.

  • Ty jesteś Jasmine, tak ? - upewniała się, gdy siedziałam już na fotelu fryzjerskim.
  • Tak – odpowiedziałam pewnie. Dla mnie to nic trudnego kłamać. Tylko czasami mam wyrzuty sumienia.
  • Ok, to rozbierz się, załóż ten szlafrok i poczekaj tu na mnie – powiedziała i wyszła.

Po 20 minutach wróciła z grzebieniami, szczotkami, farbami do włosów, suszarkami i takimi rzeczami. Posłusznie usiadłam na fotelu i czekałam na śmierć.
Gotowa fryzura wyglądała TAK
Miętoliła te moje włosy i miętoliła. Wyszedł jakiś dziwny ten kolor, ale ciekawy. Jakby mi miała skrócić moje długie włosy to bym zabiła.

  • Ok, fryzura wyszła nawet ciekawie. Będziesz wyróżniała się z tłumu. Idź teraz do garderoby. Drugie drzwi na lewo, po wyjściu na korytarz – kiwnęła do mnie.
  • Dobrze, dziękuje – uśmiechnęłam się.

Poszłam w wyznaczonym kierunku. Na sofie leżały już rzeczy, które zapewne miałam ubrać. Co dziwne buty były takie same, jakie miałam w tej chwili na sobie.
Tak wyglądał mój UBIÓR. Do pokoju weszła makijażystka. Oooo nie. Jeszcze makijaż ? Może dadzą mi jeszcze czapeczkę z wiatraczkiem i dmuchanego wieloryba ? Grr niech tylko spróbuje mi nałożyć tonę tapety, to zginiesz na ulicy dziffko. Mój wielki MAKIJAŻ
Musiałam do tego zdjąć okulary, bo rzęsy, które były za długie przez tusz zahaczały mi o szła. Taa ja to mam problemy -,- Bluzę rozpięli mi, tak aby widać było bokserkę i założyli kaptur na głowę. Z tego co się dowiedziałam miałam tańczyć do piosenki Turn me on – DawidGuetta ft. Nicki Minaj. Raz się żyje. Idę na salę zobaczyć ten układ.
Wchodzę i widzę coś TAKIEGO Myślałam, że wybuchnę śmiechem. Ja mam zatańczyć takie COŚ w klubie od 21 lat ? Pojebało ?
Przecież, one wyglądają jakby miały by się zaraz rozlecieć. Jeszcze nie równo = porażka. Pff sama coś wymyślę.

  • No dobra. . . na początku przebieżcie się w coś normalnego, bo te różowe bluzeczki nie przejdą. Po drugie zmieniamy układ. W 30 minut nic świetnego nie rozkminię i was nie nauczę dlatego głównie do refrenu będzie układ. Przy zwrotkach będziemy się rozchodziły na boki. Po kolei każda będzie wchodziła do okręgu i dawała z siebie jak najwięcej. Formacja ma być ciekawa, ale jak na wasz poziom nie za trudna. Postawą każdego tańca jest układ dzielony na 8. Liczymy każdy ruch : Raz, dwa, trzy i cztery, pięć, sześć, siedem i osiem. I tak w kółko. Każda w kole ma około 10 sekund na wykazanie się.

I zaczęła się męka. Nie wychodziło nam wcale tak tragicznie zważając, że nie wyglądały już jak sieroty w różowych bluzeczkach.


  • Za dwie minuty na scenę – powiedział jakiś chłopak i zniknął za drzwiami.
  • Ok, no więc chcę powiedzieć że jest całkiem, całkiem. Nie pomylcie układu i wyjdziemy na ludzi.

Wszystkie wyszłyśmy na scenę. Światła zgaszone i cisza na sali. Tak, zdecydowanie jestem w swoim żywiole. Pierwsze dźwięki piosenki. DavidGuetta-Turn Me On ft. Nicki Minaj.(Włącz) Ustawienie w okręgu. Pierwsza osoba czołga się na środek. Powoli wstajemy z klęczek i jej krótka solówka. Kolejne osoby dochodzą.

Doctor, doctor, need you back home, baby
Doctor, doctor, where you at? Give me somethin'
I need your love, I need your love, I need your lovin'
You got that kind of medicine that keeps me comin'
My body needs a hero, come and save me
Something tells me you know how to save me
I've been feeling weird, oh! Oh I need you
To come and rescue me!

Tutaj rozdzielamy się po kilka osób. Schodzimy ze sceny w tłum ludzi, którzy tańczą lub siedzą przy stolikach. Na moje szczęście znalazłam się przy stoliku One Direction, którzy siedzieli naprzeciwko siebie z Misią. Dzielił ich tylko dosyć duży stolik. Wdrapałam się na niego i zaczęłam płynnie poruszać się.

Ooooooooh!


Make me, come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Zeszłam z niego i powędrowałam z powrotem na scenę

Oh, you make it, make it right
My temperature is super high,
If I scream, if I cry
It's only 'cause I feel alive
My body needs a hero, come and save me
Something tells me you know how to save me
I've been feeling weird, oh! Oh I need you
To come and rescue me

Ooooooooh!

Znów błędne koło i solówki dziewczyn.
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on
You've got my life in the palm of your hands
(palm of your hands)
Come and save me now, I know you can, 
(I know you can)


Uh, uh!
Dat, dat, dat, dat, don't let me die young
I just want you to father my young
I just want you to be my doctor
We could get it crackin', chiropractor
I-I-I-I-I-I-I n-n know you can save me and make me feel alive
Make me come alive, come on and turn me on
Touch me, save my life, come on and turn me on
I'm too young to die, come on and turn me on
Turn me on, turn me on, turn me on, tu-turn me on


No i koniec występu. Według mnie poszło nam nawet lepiej niż podczas prób. Jeszcze jak weszłyśmy w tłum to dopiero się działo. Oklaski wypełniły cały klub. Podziękowałyśmy i zeszłyśmy ze sceny. Każda z nas udała się w swoją stronę. Ja poszłam do stolika, gdzie siedzieli chłopcy i moja przyjaciółka. Teraz w tle leciała piosenka Remady& Manu L feat J-Son - Single Ladies 


  • Cześć – powiedziałam i usiadłam koły Misi.
  • Hey – odezwał się Liam – świetnie tańczysz.
  • Dzięki – uśmiechnęłam się miło i podpiłam trochę drinka
  • Jak masz na imię ? - spytał Louis.
  • Słucham ? - zakrztusiłam się, a dziewczyna koło mnie zaczęła się śmiać, bo wyplułam zawartość mojej buzi z powrotem do szklanki.
  • Noo . . jak się nazywasz ? Ja jestem . .
  • Hej, hej, hej STOP. Jaja sobie teraz robicie ? Misia o co im chodzi ? - spytałam już po polsku – Oni nie wiedzą kim jestem.
  • Może dlatego, że masz makijaż, inne ciuchy i przefarbowane włosy. Właśnie ! Coś ty z nimi zrobiłaś ?!
  • Kazali mi przefarbować. Jakiś dziwny ten kolor.
  • Khemm ? Może po angielsku ? - wtrącił się Niall.
  • Nie poznajecie mnie ? To ja Mysia.
  • Co ?! - krzyknęli naraz.
  • Niee. . Ty się za nią podszywasz – zmrużył oczy Harry niczym zawodowy detektyw.
  • A może to ty nie jesteś Harrym Stylesem ?
  • Nie wiem, a może to ty nie jes...
  • Hey ! Stop ! Hello ? This is Mysia ! - wow jestem pod wrażeniem, Misia i angielski o.O
  • Jaką masz pewność ? - spytał.
  • Yyyyy what ?
  • Spytał się jaką masz pewność, że ja to ja, a on to on, a on uważa, że ja to nie ja, ale ja to ja i ty uważasz, że ja to ja, ale reszta nie wie, że ja to ja.
  • Yyyyyy what ? - chyba się pogubiła.
  • No dobra. Może tak. Ty Louis się do mnie nie odzywaj, bo we mnie nie wierzyłeś, że tutaj wejdę z Misią bez problemów.
  • Okey, to jednak Mysia. COŚ TY Z WŁOSAMI ZROBIŁA ?
  • Barwnik z rabarbaru trochę za mocno podziałał – sarknęłam.
  • Po pierwsze fajny kolor, po drugie kompletnie nie wiem co to ,,aubaub'', po trzecie jak się tu dostałaś ? - spytał Horanek.
  • No więc, dzięki. Nie aubaub, tylko rabarbar. To takie warzywo, robi się z niego kompoty lub jest jako dodatek do ciast lub placków. Jak się tu dostałam ? Zamieniłam się z jedną z tancerek. Dziś ja tutaj podbijałam tłumy.
  • Okey powiedzmy, że ci wierzymy – wtrącił się Harry.
  • Tak w ogóle, gdzie jest Zayn ? Nie ma go tu ?
  • Nie wiem, wyszedł chyba po waszym występie. Pewnie do baru, zaraz wróci.
  • Ok, pójdę do niego.

Wstałam i skierowałam się do baru. Faktycznie, Malik siedział na jednym z barowych krzeseł i właśnie wypił Shota.

  • Cześć Malik – chyba wyrwałam go z głębokich zamyślań.
  • O, hej Mysiu – uśmiechnął się lekko i wskazał mi na miejsce obok siebie.
  • Wow jesteś pierwszy z chłopaków, który mnie rozpoznał – przysiadłam się.
  • Rozpoznałem cię już jak przyszłaś, weszłaś nam na stolik i zaczęłaś gibać – zaśmiał się.
  • I nie zmyliły cię moje sexi włosy i ten ,,wspaniały'' makijaż ?
  • Może troszkę, ale twoje ruchy są charakterystyczne. Coś w rodzaju odznaczenia, tylko ty masz takie ruchy, są nie do skopiowania. Oryginalne.
  • Wow pierwszy raz mi ktoś coś takiego powiedział. Zazwyczaj ludzie nie zwracają na coś takiego uwagi. Ważne jest dla nich wygląd zewnętrzny, nic więcej.
  • No widzisz jestem pierwszy – uśmiechnął się – napijesz się ze mną ?
  • Chętnie – OMG byle teraz to wypić i się nie zakrztusić, bo się zorientuje że pije to pierwszy raz.
  • Dwa razy to samo ! - krzyknął do barmana. Ten skinął głową i już po chwili miałam to coś przed sobą.
  • To zdrowie, za ciebie, za mnie i twoją przyszłą karierą związaną z nami
  • Zdrowie – lekko obiłam swój kieliszek o jego i szybkim ruchem wylałam jego zawartość do gardła. O JA PIERDOLE, JAK PALI. Mysia, nie zapomnij o oddychaniu. Wdech, wydech, wdech, wydech. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie płakałam od roku, więc to też przetrzymam. Byle Malik się nie domyślił, że coś mi jest. Uff troszkę lepiej.
  • Idziemy tańczyć ? - spytał.
  • Jasne – fuck yeah, nie zauważył. Pociągnął mnie za rękę na parkiet i bujaliśmy się w rytm piosenki Pursuitof Happiness (Steve Aoki Remix) - Project XKidCudi

Najpierw spokojnie kołysałam biodrami z ugiętymi nogami, a on powtarzał moje ruchy.
Pokazałam mu podstawowe ruchy każdego tancerza. Szybko wyłapał o co mi chodzi i razem lansiliśmy się na parkiecie. Było dosyć ciasno, więc byliśmy blisko siebie, przez co przez przypadek ocierałam się o niego ciałem. Nie przeszkadzało mu to. Mnie szczególnie też nie, ale można to wyjaśnić że alkohol mnie rozluźnił. W momencie gdy piosenka stała się szybsza, odwrócił mnie tyłem do siebie i położył ręce na moich biodrach. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo wiedziałam o co mu chodzi. Bardziej zniżyłam się, aby moje ruchy były bardziej wyraziste. Raz otarłam się o jego krocze. Ale przez przypadek !
Jęknął, a ja zaczęłam się śmiać jak pojebana. Taa. . Tylko ja umiem zepsuć TAKĄ chwilę.
Zayn nie był mi dłużny i wybuchnął śmiechem.

  • Nie tak ostro mała – wyszeptał mi do ucha.
  • Mała to jest twoja pała – odwdzięczyłam mu się.
  • Poczułaś ją na sobie, więc wiesz że nie jest taka mała – kurde, tu mnie zagiął.
  • Przyznaj, że nie jestem mała.
  • To ty przyznaj, że moja pała nie jest mała.
  • Wiesz. . . przynajmniej ty nie skłamiesz – odwróciłam się w jego stronę i puściłam mu oczko.
  • Osz ty ! - złapał mnie w pasie i zaciągnął na fotele, gdzie siedział Horanek z Misią.
O fuck ! Zupełnie o niej zapomniałam.

  • Siema – wykrzyknęłam im na powitanie.
  • Hey Mysia, czemu Zayn cie niesie ?
  • Bo była bardzo niegrzeczna i czeka ją kara. Jak wam idzie rozmowa ? - zagaił Malik.
  • Aaa bardzo dobrze – uśmiechnął się – no może troszkę słabo, ale znaleźliśmy wspólny język !
  • Ooo jaki ? - spytałam, gdy Mulat usadził mnie na kanapie zaraz obok siebie, tak że nie miałam możliwości ucieczki.
  • Kalambury i rysowanie na serwetkach – powiedział dumnie.
  • Pff mam nadzieję, że się dobrze ,,bawicie'' – powiedziałam sarkastycznie.
  • Ja nie wiem jak Misia, ale jestem już trochę zmęczony. Przed twoim występem zdążyłem się nabawić przez około 2 godziny. Jestem głodny i musisz mi kiedyś zrobić coś z tym ,,aubaubem'' – wyszczerzył się.
  • To jest rabarbar – jęknęłam.
  • O siema – przy stoliku zjawili się wszyscy chłopcy z zespołu.
  • Hey – przywitał ich Malik.
  • Ja już odpadam – rzucił się na kanapę Harry.
  • Przepraszam, czy pani to niejaka Jasmine Torres ? - spytał dość napakowany ochroniarz.
  • A o co chodzi ? - spytałam spokojnie, choć w środku byłam roztrzęsiona.
  • Ktoś podszywał się pod pannę Jasmine, nielegalnie wszedł do klubu i jeszcze zajął jej miejsce na występie. Ochrona zaraz zamknie klub z każdej strony. Policja będzie robiła śledztwo. Jeśli sprawa nie wyjaśni się do jutra, zostanie ona zamknięta. Przeszukiwać i wypytywać będą ludzi całego okręgu Trójmiasta. Jeśli to nie pani, to bardzo przepraszam za pomyłkę – powiedział i odszedł.

Mnie wmurowało. CO ?! JAKA POLICJA, ŚLECTWO ?! Nielegalnie wejście do klubu. Podszywanie się itp. MATKO CO JA TERAZ ZROBIĘ ?!

  • JA PIERDOLE COŚ TY DO CHOLERY ZROBIŁA ?! - prawie wydarła się na mnie Misia.
  • Ja . . ten . . no . . NIE MOJA WINA, NO !
  • A co, może moja ?! Wiedziałam, że ten klub to zły pomysł – podłamała się.
  • Khemm, o co chodzi ? - zapytali chłopacy. No tak zapomniałam, że oni nie mówią po polsku. Opowiedziałam im wszystko ze szczegółami.
  • O ja pierdole, co my teraz zrobimy ? - zapytał Zayn.
  • Jak to my ? To mnie szukają. Wy nie jesteście w nic zamieszani.
  • Jak ty, to i my – objął mnie przyjacielsko ramieniem.
______________________________________________________________________

Uff piąty rozdział za nami. Mam nadzieję, że jakoś poprawiłam się z tymi opisami i trochę dłuższy jest. 
*Le już mi nie marudzić xD* Kolejny rozdział będzie, jeśli będzie tutaj przynajmniej 5 komentarzy !! Jeśli będą cztery, to Buahahahahahaha nie wstawię :D 
Czytasz = komentujesz 
Napiszcie mi, co wam się w rozdziale podobało/nie podobało. Wskazówki mile widziane. 
Dobry pomysł z linkami do ubioru, muzyki i takich innych rzeczy, czy tego nie wstawiać ?
Jak myślicie, co zrobi Mysia w takiej sytuacji w jaką los ją postawił ? Odda się dobrowolnie w ręce policji ?



piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 4

                                                            Czytaj notkę pod rozdziałem !
__________________________________________________________________________




(Oczami Mysi)


  • No ten... to co chciałeś mi powiedzieć ? - spytałam.
  • Mysia, tu chodzi o Eleanor, ale nie możesz tego nikomu powiedzieć. Obiecujesz ?
  • Raczej się nie wygadam, ale ktoś umarł, że mówisz to tak poważnie ? - spojrzałam na niego przenikliwym wzrokiem.
  • W pewnym sensie tak...
  • Okey, już nic nie mówię – powiedziałam lekko przestraszona.
  • No więc – odchrząknął – ja i El w rzeczywistości nie jesteśmy razem.
To znaczy jest też Tina. Jej siostra bliźniaczka. Obie pracują dla Modestu i udają, że jesteśmy razem. To tylko przykrywka, nie kocham żadnej z ni...
  • Buahahahahahaha – przerwał mu mój wybuch śmiechu – na . . na . . naprawdę ? Nie wciskasz mi żadnego kitu ? Jak Misia się o tym dowie, to zdechnie.
  • Cooo ?! Nie ! Nie możesz tego NIKOMU powiedzieć, nawet jej jak na razie. Nie możemy ryzykować. Tak w ogóle to z czego się śmiejesz ? - spytał lekko zdezorientowany.
  • Bo miałyśmy takie podejrzenia. To znaczy . . .grrr. Jestem . . w sumie to nie ważne teraz. Zapomnij – trochę się poplątałam w swoich zeznaniach.
  • Okey, nie rozumiem cię.
  • Ja też nie – westchnęłam – ale jak to będzie ? Skoro teraz jesteś w ,,związku'' z El, znaczy z Tiną . . . nie ogarniam która to która -,- To po co mamy udawać, że jesteśmy razem ? Nie wystarczą ci dwie dupy naraz ?
  • Hahahhahaha, nie ? - powiedział i zarzucił grzywką niczym w reklamie szamponu pod prysznic. Z El będzie jakieś zerwanie, lub coś. Później ty się wpierdzielasz i robisz szum wokół swojej osoby – opowiedział plan Modestu i wyszczerzył się dumnie. Strasznie oklepane. Serio ? Nie mogli czegoś lepszego wymyślić ? Z tego robi się jakiś dramacik.
  • Czemu mam się na to zgodzić ? - Podniosłam prawą brew do góry, tak jak robią to w prawie każdym filmie. Powiem, że muszę jeszcze ten ruch dopracować.
  • Boo. . . - jąkał się – jestem boski, może trochę szorstki, do Tesco chodzę, Polski uwodzę – puścił mi oczko.
  • Dobra, hahahaha przekonałeś mnie – trochę marnie mu to wyszło, ale może być całkiem zabawnie w szczególności, że w każdej chwili może mi odbić.
  • Paul ! - krzyknął Louis.
  • Tak ? - wychylił się zza drzwi.
  • Dawaj tę umowę – powiedziałam.
  • Proszę – podał mi kawałek papieru, na którym nabazgrałam swoje imię i nazwisko.
  • No ! - klasną w dłonie mój nowy menadżer – teraz musimy to jakoś uczcić. Co powiecie na wyjście do jakiegoś klubu ? Z zespołem, twoją nową grupą i przyjaciółką oczywiście.
  • Emm nie wiem, czy Misia będzie chciała pójść, ale ja chętnie – uśmiechnęłam się.
  • No to ruszamy tyłki i wychodzimy.


Ustaliliśmy, że pojadę z Michaliną do domu i namówię ją na wyjście, a później spotkamy się o 20 pod klubem ,,Dream Club'' w Sopocie. Co prawda jest od 21 roku życia, ale może nas wpuszczą.

    *W domu, oczami Mysi*


  • No dobra, to jakie plany na wieczór ? - spytała Misia rozwalając się u mnie w pokoju na łóżku.
  • Idziemy z zespołem i resztą do klubu – wyszczerzyłam się.
  • Cooo ? Ja nigdzie nie idę. Wiesz, że nie umiem tańczyć i nie lubię być dotykana przez różne dziwne osoby – aż się wzdrygnęła.
  • No dawaj – przekonywałam ją – Będzie fajnie. Może uda mi się trochę napić haha. Następnym razem pójdę z tobą do klubu dla homoseksualistów. Prooooszę !
  • Ehh no okey, idę się przebrać – rzuciła i poszła do swojego mieszkania.


Ok Mysia, jest 18.00 mam chwilkę na ogarnięcie. Pobiegłam szybko do łazienki i wzięłam prysznic. Wytarłam się ręcznikiem, po czym pobiegłam do pokoju wybrać ubrania. Co mi tam, zaszaleję :P Założyłam przygotowane rzeczy
Włosy rozczesałam i spryskałam odżywką. Przedziałek po lewej stronie i gotowe. Makijażu nigdy nie robiłam i jak na razie nie będę robić. Tak wiem, jestem dziwna, ale co tam. Spojrzałam na zegarek . . . 19:12. Wow, zawsze tyle siedzę pod prysznicem ? Biegiem poleciałam jeszcze do kuchni, aby popić wodą Rupafin (lek na alergię). Oczywiście wywróciłam się o psa leżącego w przedpokoju. Poleciałam jak długa po podłodze. Gdy wstawałam uderzyłam głową w szafkę, na których były ubrania rodziców, plus spadły na mnie lustrzane drzwi. Łeb mnie boli jak nie wiem co. SKĄD ONI BIORĄ TAKIE TWARDE PÓŁKI JA SIĘ PYTAM. Później to sprzątnę.

Wyleciałam jak z procy po Misię, która była ubrana w to i pobiegłyśmy na przystanek tramwajowy. Tak. . Michalina jest pełnoletnia, ale nie chciała zdawać jeszcze na prawo jazdy i mówi, że w ogóle nie będzie.
Aaa na przystanku tłum ludzi. Szczególnie staruszków. Wsiadłyśmy do odpowiedniego i przecisnęłyśmy się na ostatnie miejsca. Obok mnie usiadła jakaś staruszka.

  • Ooo, co ja widzę, młoda panienka się gdzieś wybiera ? - spytała mnie.
  • Tak, znajomi mnie do siebie zaprosili – odpowiedziałam. Pomyślałam sobie, że skoro siedzę w tramwaju to gdzieś muszę się wybrać nie ?
  • Ale tak ubrana ? - zaczynała mi działać na nerwy powoli.
  • Tak, tak ubrana – odpowiedziałam lekko poirytowana – O ! Czy to nie pani przystanek ?
  • A to jest Śląska cukiereczku ?
  • Emm . . no . . tak ! Właśnie tutaj ! Niech pani się pośpieszy, bo nie zdąży – krzyknęłam. Co prawda są jeszcze cztery przystanki do tej ulicy, nie zauważy. Najwyżej potruchta.
  • O ! Już ! Tak szybko ? - powiedziała i wybiegła.

Po dwóch przystankach dosiadł się do mnie dziadek/moher. Jechało od niego, jak nie wiem.

  • A co ty tak ubrana ? - spytał się. Wiedziałam, że prędzej czy później wygłosi mi swoje kazanie.
  • Normalnie – odpowiedziałam spokojnie.
  • Jak to normalnie ?! Nie rób ze mnie debila ! Ty satanistko ! Zastanów się co robisz ze swoim życiem ? Jesteś jedną z tych, które pieprzą się na lewo i prawo ! Zobaczysz jeszcze, będziesz goniona listami gończymi i międzynarodowymi ! Będziesz ćpała, paliła i gówno robiła !
  • Uhh takie rymy jak z maszyny – przekręciłam oczami.
  • Ty mnie nie denerwuj dziewczynko – złapał mnie za nadgarstek.
  • Słucham ?! Dla ciebie Pani, nie dziewczynko ! Nie ma prawa mnie Pan dotykać ! Mogę pana pozwać za naruszenie przestrzeni osobistej !
  • Grr lepiej nie pokazuj mi się na oczy, bo skończysz inaczej – warknął i wysiadł na przystanku.
  • Jezu, Mysia wszystko w porządku ? - spytała mnie Misia.
  • Wszystko gra, tylko ten cieciul mnie wkurwił i boli mnie nadgarstek – warknęłam rozmasowując rękę.
  • Na pewno ?
  • Tak
  • Choć, wysiadamy.

Gdy wysiadłyśmy, skierowałyśmy się w stronę clubu, gdzie czekał na nas Louis i Liam.


  • Hey – przywitałam się.
  • Hello – powiedziała Misia łamanym angielskim.
  • Łoh mała uczy się angielskiego – parsknął śmiechem Liam.
  • Mała ? - znów spróbowałam podnieść brew do góry.
  • Noo niższa od nas – tłumaczył się.
  • Jak na dziewczynę to nie jest taka niska. Jest normalna.
  • Tak, a ty jak na dziewczynę to wielkolud – dopowiedział Lou.
  • Spadaj kmieciu, jeśli nie chcesz dostać w tę swoją wypucowaną buźkę.
  • Uuu ktoś tu nie ma humorku – zakpił.
  • Odpuść, co ?! Nikt cię nie prosił o zdanie ! Choć Misia – złapałam przyjaciółkę za rękę.
  • Czekaj – Louis złapał mnie za ramię – co ci się stało ? - wskazał na mój już siny nagarstek.
  • Nie twoja sprawa – warknęłam i wyrwałam mu się.
  • Khem – odchrząknął Liam – jakim niby cudem macie zamiar dostać się do klubu ?
  • Coś wymyślę – mruknęłam i uśmiechnęłam się chytrze. 

    ________________________________________________________

    Hejooo ! :D  Według mnie ten rozdział wyszedł mi nudnawy, ale następny będzie o wiele lepszy, bo impreza ! I mam kilka komunikatów dla was.

    1. Wow, dziękuje za tyle pozytywnych komentarzy, jesteście cudowni <3
    2. Każdy, kto chce być informowany o nowych rozdziałach, niech napisze na dole w komentarzu swojego nicka na TT.
    3. Czytasz = komentujesz. Chcę znać twoją opinię.
    4. Jest dużo komentarzy odnośnie, że Mysia jest pokręcona lub powalona jak nasz Boo. Hahaha dzięki, naprawdę. Ja tylko piszę to, co ja bym zrobiła ;)
    5. Pytanie odnośnie opowiadania : Jak myślicie, co wymyśli Mysia, aby przedostać się do klubu ? Odpowiadajcie w komentarzu !!

piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 3

Wow ! Dziękuje za tak bardzo miłe komentarze. Mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział.
                       UWAGA, W ROZDZIALE POJAWIAJĄ SIĘ WULGARYZMY xD 
 CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
___________________________________________________________________________


(Oczami Mysi)

  • Misia ?
  • Hmmm ?
  • Muszę coś zjeść/napić się słodkiego, aby podnieść poziom cukru.
  • To tepaj do jakiegoś automatu, ja się stąd nie ruszam.
  • Ehh ok.

Powiedziałam, po czym wyszłam z pokoju. Błądziłam korytarzami (całkiem duże) kamienicy długo. Chyba się zgubiłam. Zza jednych drzwi słyszałam wrzaski. Postanowiłam, że wejdę i spytam się kogoś o drogę.

Zapukałam i weszłam do środka. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Pomieszczenie, do którego weszłam to zapewne garderoba, a na środku stał całkowicie nagi Harry, a tuż obok niego Zayn (w ubraniu xD)


- Ooo sorry – powiedziałam i szybko zakryłam oczy ręką.
- Hahahahahahahaha – nagły atak śmiechy Mulata.
- Umm no możesz już wejść i odsłonić oczy – powiedział lekko rozbawiony Harold.
- Nie, dzięki. Za dużo tych widoków jak na jeden raz.
- Założyłem już spodnie – jęknął.
- Eee a tak w ogóle po co tu przyszłaś ? - uspokoił się Malik.
- Żeby popatrzeć się na sexy dupcie Hazzy, nie wiedziałeś ? Ty pewnie masz już wykupiony miesięczny karnet – sarknęłam.
- A tak na serio ?
- Zgubiłam się. Szukałam jakiegoś automatu, bo muszę napić.
- Do końca korytarza prosto i w prawo – puścił mi oczko Harry.
- Dzięki i jeszcze raz sorry – powiedziałam wychodząc.
- He he spoko, jeszcze nie raz mnie tak zobaczysz – usłyszałam przez drzwi.

Matko co to było ? Jezuuu ja nie chce ! Oczy mnie parzą, to boli Q.Q
Brr, aż się wzdrygam jak sobie to przypominam. Nie będę wam opowiadać szczegółów. Oszczędzę was i waszą psychikę. Za wskazówkami Hazzy poszłam do końca korytarza i w prawo. Jest ! Tak mój kochany . . . już biegnę ! *>* Oczywiście dziwnie to musiałoby wyglądać z boku, gdy dziewczyna biegnie jak pojebana i drze mordę w stronę automatu -,- Tak Bardzo Mysia. Ciii nikt nie widział.

No więc tak . . . wkładam monetę, wybieram produkt ( tymbark ) i przekręcam. Teraz czekam, aż wypadnie.

Czekam
.
.
.
Czekam
.
.
.
Wciąż czekam
(3 minuty później)
.
.
.
Wciąż tu jestem.
.
.
.
.
Ja pierdole ! Czy to coś o mnie zapomniało ?! Samolub jeden i tyle pfff.

Walę głowa o automat mając nadzieję, że to coś da. I dało !
Ale nie do końca taki miałam plan. Plastikowa szyba wypadła, a na ziemię potoczyły się wszystkie butelki z piciem jaki owy automat miał. O kurwa, co teraz robić .___.
Nie uczą tego w szkołach ! Grr . . . ok nic się nie stało, spokojnie Mysia, jest ok, nikt nie widział, nikt nie słyszał.
Dyskretnie wyjęłam siatkę foliową z kieszeni (WTF? Skąd się to tam znalazło? ) i pozbierałam napoje. Szybę wsadziłam z powrotem i wszystko cacy i pięknie.
Teraz biegiem z butelkami na salę ! *>*


Po 7 minutach wpadłam do pokoju, gdzie leżała znudzona Misia. Czemu tak długo ?
Tak, mądra Mysia zgubiła się parę razy. Czujecie ten sarkazm, nie ?

  • No siema ! - przywitałam się
  • Hey, co tak długo ?
  • A, tam. Zgubiłam się trochę.
  • Wow, po co ci tyle tego ?
  • Nie jestem taki samolubem i wzięłam dla każdego – wytknęłam jej język.
  • Jasne, jasne . . . już ja widzę twoją dobroć hahaha – zaśmiała się.
  • Ej dziewczyny ! Chodźcie, musimy coś ogłosić – usłyszałam krzyk Nialla.
  • Ok ! - odkrzyknęłam.
  • O co chodzi ? - zapytała Michalina.
  • Musimy iść.


Poszłyśmy na salę.

  • Mamy dla was kilka wiadomości ! - ogłaszał Liam. Znaleźliśmy tu wiele utalentowanych ludzi. Niestety będzie trzeba zrobić dogrywkę. Mamy was 40, potrzebnych niestety 20. Będziecie występować w grupach. Musicie nauczyć się jednego układu. Jeśli ktoś się pomyli, wypadnie z rytmu lub po prostu nam się nie przypodoba – odpada. Zaraz was podzielimy.


Ooo nie. Tego się nie spodziewałam. Dobra, Mysia uspokój się. Robisz to co lubisz, nie dla przymusu. Ok i tak to nic nie dało. W moich zamyśleniach przerwał mi Liam, mówiący, że będę z samymi chłopakami. Taa lepiej być nie może : ' )
Ustaliłam z nimi do jakiej piosenki i chwilkę przygotowywaliśmy się, aby ogarnąć układ. Byliśmy ostatni, co dawało nam najmniejsze szanse do przejścia, gdyż wybrali już 17 osób. Na szczęście byłam z Mattem. Wyszło nam mniej więcej TAK  (od 0:17 do 1:20)
Może nie dopracowane i trochę koślawo nam to wyszło, ale jak na naszą pierwszą współpracę poszło całkiem sprawnie.

  • Są całkiem nieźli – usłyszałam szept Louisa.
Pokiwał głową na zgodę Zayn.
  • Wybraliśmy ? - zapytał Liam.
  • Tak – odparli chórem.
  • No więc – odchrząknął Daddy Direction. Z waszego zespołu przechodzi Matt, Pawel i oczywiście Mysia.

Tak, tak i jeszcze raz tak ! Udało się ! Mam ochotę odtańczyć swój dziwny taniec zwycięstwa, ale się powstrzymam. Siara by była i tyle. Widziałam jak Misia szczerzy się jak głupia do sera i robi coś na swoim telefonie.

  • Mam pytanie – podszedł do mnie Lou.
  • Tak ?
  • Skąd wzięłaś te butelki ?
  • Eeee . . .mnoooo . .. ten z automatu ? - spytałam głupio.
  • No tak haha, ale po co aż tyle ?
  • Jak to po co – oburzyłam się. Trzeba się dzielić, czyż nie ?
  • Jasne słonko – powiedział, po czym odszedł.
  • Cccoo ? - spytałam skołowana. To było do mnie ?
Nie odpowiedział mi, bo był za daleko żeby usłyszeć. Okey, never mind (nieważne/ nie było tematu). Było to trochę dziwne. BOŻE LOUIS TOMLINSON POWIEDZIAŁ DO MNIE ŚŁONECZKO ! BOŻSSZZE JAKA JA FAJNA, BĘDĘ JEGO DZIEFFCZYNĄ!
Rzygam tęczą i mózg rozjebany -,- Tak, oto ja :) Mysia, która robi sobie jaja z takich dziewczyn.

  • Okey, jako że właśnie wybraliśmy naszą szczęśliwą dwudziestkę, zapraszam do podpisania z nami kontraktu i ty Lou też z nami idziesz – znikąd pojawił się Paul.
  • Ale po co tam ja ? - zdziwił się.
  • Choć nie marudź – zaśmiał się ochroniarz/menadżer.

Wszyscy z ZESPOŁU DO KTÓREGO NALĘŻĘ TEŻ JA. Tak Mysia nie jest już taką łamagą, że wszystko tylko spierdoli. Dobraaa . . może i jestem, ale to nie zmienia faktu, że będę w zespole. Khem . . no więc wszyscy z zespołu poszli do osobnego pokoju, ale mi i Lou kazał wejść gdzie indziej. Dobra, to się robi trochę jak w horrorze, zaraz mnie tu zamkną i będą kazać łapać budyń. Hahahahaha nie ma tak dobrze, uodporniłam się na budyń. Zwłaszcza czekoladowy. Nie przepadam za waniliowym, bo smakuje jak budyń, A BUDYŃ NIE MOŻE SMAKOWAĆ JAK BUDYŃ. Trochę odbiegłam od tematu, ale co tam.

  • Usiądźcie, proszę – Paul wskazał nam na dwa krzesła naprzeciwko jego biurka.
  • Emm o co chodzi ? - spytał Lou.
  • Już wam tłumaczę. Widziałem od początku, że dobrze się ze sobą dogadujecie. Złapaliście wspólny język, co może wam pomóc w zadaniu. No więc, tutaj macie umowy. Ty Tomlinson musisz to podpisać, gdyż pracujesz z Modestem. Za to ty Mysia, musisz się poważnie zastanowić. To nie jest prosta decyzja, ale zaważająca na twojej karierze. Jeśli tego nie podpiszesz nie będziesz mogła rozpocząć z nami działalności.
  • Noo, okey ale o co chodzi ? - spytałam.
  • Już wam daje umowy.


Bla, bla, bla, . . .bla, bla, bla .. .zaraz co ? - ściągnęłam brwi. Lou miał podobny wyraz twarzy.

Dwa miesiące, po podpisaniu umowy z Modest Management będziesz musieć udawać dziewczynę nijakiego Louisa Williama Tomlinsona. Życie prywatne, bla bla bla.

  • Ale jak to ? Dlaczego ? Po co ? - nic nie rozumiałam.
  • Chodzi o to, że mogło by się zrobić trochę szumu wokół Louisa, zawsze tylko Harry, poza tym to okazja dla ciebie do wybicia się.
  • Mi nie chodzi tylko o kasę, czy sławę. Chcę robić to co kocham, ale czemu kosztem kogoś innego ? A co z Elką ? Przecież to twoja dziewczyna, wszystkie media o tym mówią. A fani ? Przecież oni mnie za to znienawidzą, nie wybiję się tylko pogrążę ! - zaczęłam panikować.
  • Ej ! Ej spokojnie . . Mysia – przytulił mnie lekko Mr. Carrot.
  • Jak ja mam być spokojna, w takiej sytuacji ? Jak ty możesz być tak spokojny, przecież masz dziewczynę, media będą osądzać cię o zdradę, albo coś innego – mówiłam jak zaklęta nie poruszając się.
  • Louis, chyba musisz wyjaśnić Merry o co chodzi – powiedział Paul.
  • Ehh myślę, że tak. Zostawisz nas ?
  • Jasne i zastanów się nad umową – powiedział na odchodne, po czym zamknął drzwi.



poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 2


( Oczami Louisa )



  • Wow – to jedne co udało mi się z siebie wydusić. Ona jest niesamowita. Pierwszy raz ktoś mnie tak zwalił z nóg. Pomimo tego, że cała się trzęsła i była trochę blada, bardzo pewnie rozpoczęła występ. Muszę przyznać, rusza się świetnie. Musimy ją mieć.

  • Eeee – wydusił Niall.
  • Yyyy – tym razem Zayn.
  • Khe , , , khe , , , khe – dusił się powietrzem Hazza.
  • Emm i jak ? - powiedziała chyba lekko zdezorientowana. Aż tak źle mi poszło ? - spytała.
  • Nie ! - zerwali się.
  • Boże dziewczyno masz talent – jako pierwszy wypowiedział się Liam.
  • No . . .no . . no jesteś pierwsza, która wywarła na nas takie wrażenie – powiedziałem zgodnie z prawdą.
  • On ma rację ! Musimy się mieć ! - wykrzyczał Zayn i Horan.
  • Czyli, że dostałam się ? - zapytała lekko się chwiejąc.
  • Tak ! Witaj w zespole ! - wykrzyczeliśmy.

I w tym momencie stało się coś czego się nie spodziewałem . . . dziewczyna runęła jak długa. To raczej nie była część występu. Tak myślę . . . ZA DUŻO MYŚLĘ -,-

Wszyscy zgromadzeni na sali byli wstrząśnięci. Ja siedziałem na tym mini krzesełku, które wpijało mi się w moją seksowną dupę i nie umiałem nic z siebie wdusić. Patrzyłem tępo w Liama i Nialla, którzy próbowali ocucić zacną niewiastę. O MÓJ BOŻE, ONA PRZECIEŻ UMIERA !! JEZU, CZEMU JA TU TYLKO SIEDZĘ, TRZEBA JEJ ZRABIĆ USTA USTA !!

Szybko wstałem z niewygodnego krzesełka, które z hukiem upadło na podłogę i przyklęknąłem obok dziewczyny. Zacząłem ją potrząsać za ramiona.

  • NO DALEJ, ŻYJ NIE UMIERAJ !!! - darłem się w niebogłosy.
  • Tomlinson, co ty odpierdalasz ? - zdziwił się Zayn.
  • MASZ JESZCZE TYLE ŻYCIA PRZED SOBĄ, NIE ZOSTAWIAJ NAS !! - nie słuchałem go.
  • Człowieku, zostaw ją !! - wydarł się na mnie Liam.
  • JAK MAM JĄ ZOSTAWIĆ, PRZECIEŻ ONA NIE ŻYJE !! - położyłem się obok obezwładnionego ciała Mysi i zacząłem szlochać w podłogę.
  • Ja pierdole, z kim ja żyję – przybił face palma Daddy. Zayn, Harry połóżcie ją na kanapie, a ty Niall ogarnij Lou. Ja pójdę po jakąś pomoc.
  • Ok – powiedzieli wszyscy zgodnie, prócz mnie. Ja nadal płakałem na miejscu zgonu.
  • Stary, chodź - łagodnie zaczął Horanek.
  • NIEEEEEEEEE !
  • Booooożeeeeeee – zawył. Przecież ona żyje, tylko zemdlała, zaraz się obudzi.
  • KŁAMCZYSZ ! - zachlipiałem.
  • Wcale nie, chodź to sam zaraz zobaczysz.

Niechętnie podniosłem się ze zbiorowiska potu i łez. Poczłapałem w stronę wyjścia sali, aż do drzwi, przy których jest toaleta. Tam ją wnosili. Ku mojemu zaskoczeniu, w pokoju była też niskiego wzrostu blondynka, która wrzeszczała coś na Hazzę po niezrozumiałym dla mnie języku. Po chwili blondynka machnęła zirytowana zapewne tym, że nie umiała się z nim dogadać rękami i wachlowała Mysię rękoma.

  • Ummm kto to ? - zapytałem.
  • Nie wiemy, bo nie mówi w naszym języku, ale to chyba znajoma Merry. *
  • Aha, a co z nią ?
  • Jeszcze się nie obudziła. Cholera, czy nie ma tu żadnego lekarza – zaklną Liam.
  • WTF ? Liam ty przeklinasz ? - spojrzałem na niego dziwne.
  • Jezu . . nie czepiaj się. Boże, czy ja powiedziałem JEZU ?! WYPOWIEDZIAŁEM IMIĘ PANA BOGA NA DAREMNO, PÓJDĘ DO PIEKŁA !! .___. - krzyczał.
  • Hahahahhahahaha – nie mogłem się powstrzymać. Cała sala wybuchnęła śmiechem, tylko koleżanka Mysi, która nic nie rozumiała spojrzała na nas dziwnie.
  • Ejjjj – krzyknęła nieznajoma.
  • What ? - zapytaliśmy.
  • She . . . - gestykulowała - she . . uhh not die ! Kurwa, jak powiedzieć po angielsku, że się obudziła ? =,=
  • Yesss. . .she not die ? - nie kumał Niall.
  • Uhhh – widać było, że się zdenerwowała. Pociągnęła za rękę Stylesa i poprowadziła do kanapy.
  • LUDZIE, ONA SIĘ OBUDZIŁA ! *>* - wrzasnął Harry.
  • Hazza nie drzyj się tak, głowa mnie boli – jęknęła Mysia po angielsku.
  • Boże, jak ja się, o ciebie martwiłem – po sekundzie mocno się w nią tuliłem.
  • Khem . . wszyscy się o ciebie martwiliśmy – poprawił mnie Zayn.


(Oczami Mysi podczas omdlenia)


Ciemność, pustka, strach. Uczucia które mną emanowały. Nie to był mój pierwszy raz, ale za każdym razem jest to samo.
Czy dorosłych trudniej przerazić, jeżeli codzienność epatuje ich krwawymi rozbojami, kolejnymi morderstwami, których sprawcami stają się nawet dzieci? W jaki sposób straszyć tak, by wzbudzać nie niesmak, ale przerażenie. Podświadome, okrutne, wgryzające się w najbardziej ukryte wspomnienia… odbierające nadzieję?

Starali się dojrzeć promyk światła tam, gdzie inni widzą tylko ciemności.”

Strach jest uczuciem, który budzi w nas niepewność i czujemy utratę bezpieczeństwa. Często, nasze ciało reaguje na to uczucie, wywołując dreszcze, sprawia, że się trzęsiemy, a serce mocniej bije. Czasami doprowadza do płaczu. Ludzie często boją się rzeczy, których nie mogą zobaczyć, a wmawiano im, że istnieją, tak jak np. duchy. Strach jest uczuciem, którego nikt z nas nie doświadcza z przyjemnością. Często mija, gdy mamy przy sobie kogoś bliskiego, kogo kocham z wzajemnością. Takiej osoby nigdy nie miałam.


Ciche szmery przeistaczały się w krzyki i płacze. Kto tak drze ryja ? Bożee . . nawet spać człowiekowi nie dadzą.

  • Hazza nie drzyj się tak, głowa mnie boli – jęknęłam.
  • Boże, jak ja się, o ciebie martwiłem – chwile później Tomlinson rzucił się na mnie.

Zdziwiła mnie trochę jego bezpośredniość. ? Nie za bardzo ogarniałam co się działo.

  • Eee co jest ? - spytałam kiwając się lekko na boki.
  • Zdechłaś – odpowiedziała mi Misia.
  • Dzięki – odparłam z niesmakiem.
  • Eee nie chcę wam przerywać tej jakże interesującej nas historii, ale mogłybyście mówić po angielsku ? - wtrącił swoje trzy grosze Hazza.
  • Nie.
  • Ale czemu ? - jęknął Horanek.
  • Bo ta jakże inteligentna marchewka nie umie się porozumiewać w tym języku. Uczyć jej się nie chciało w gimnazjum i teraz ma za swoje !
  • Ja umiem mówić po angielsku – oburzył się Tommo.
  • Nie o ciebie mi chodziło kaktusie !
  • Tylko nie kaktusie, mała !
  • Mała to jest twoja pała, a ja jestem wysoka dla twojej wiadomości – odpyskowałam.
  • Moja pała jest mała ? Ty chyba jej nie widziałaś ?!
  • Nie . . i nie zamierzam – wywróciłam oczami, zakładając ręce na piesi nadal siedząc na kanapie.
  • Ja ci tu zaraz pokażę to zaraz zmienisz zdanie ! - krzyknął i zaczął dobierać się do swojego rozporka.
  • NIE ! - krzyknęli wszyscy prócz Misi, która dziwnie patrzyła się na jego rozporek.
  • A ty gdzie się patrzysz ? - zapytałam jej.
  • No, a gdzie mam się patrzeć ? - zaczerwieniła się.
  • Uuuuu jak ty się słodko rumienisz – powiedział Niall.
  • Sory kochanieńki, za te twoje komplementy bardziej nie spali buraka – puściłam mu oczko.
  • A to czemu ?
  • Bo nie ma dżemu. Może kiedyś się dowiesz – uśmiechnęłam się.
  • A ty ? Kiedy się zaczerwienisz dla nas ? - spytał znienacka cichy jak dotąd Zayn.
  • Nie w tym życiu – ucięłam.


Po dwudziestu minutach gadania chłopcy powiedzieli, że muszą iść na dalsze przesłuchania, ale my mamy zostać i nie uciekać. Zawołają nas, gdy będą ogłaszać kto się dostał, a kto nie.
________________________________________________________________ 
* Merry - imię Maria po angielsku

Hey ! Drugi rozdział napisany :D Teraz wstawię 3 rozdział, jeśli będą przynajmniej 3 komentarze ;)