piątek, 14 czerwca 2013

Rozdział 3

Wow ! Dziękuje za tak bardzo miłe komentarze. Mam nadzieję, że spodoba wam się rozdział.
                       UWAGA, W ROZDZIALE POJAWIAJĄ SIĘ WULGARYZMY xD 
 CZYTASZ = KOMENTUJESZ 
___________________________________________________________________________


(Oczami Mysi)

  • Misia ?
  • Hmmm ?
  • Muszę coś zjeść/napić się słodkiego, aby podnieść poziom cukru.
  • To tepaj do jakiegoś automatu, ja się stąd nie ruszam.
  • Ehh ok.

Powiedziałam, po czym wyszłam z pokoju. Błądziłam korytarzami (całkiem duże) kamienicy długo. Chyba się zgubiłam. Zza jednych drzwi słyszałam wrzaski. Postanowiłam, że wejdę i spytam się kogoś o drogę.

Zapukałam i weszłam do środka. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Pomieszczenie, do którego weszłam to zapewne garderoba, a na środku stał całkowicie nagi Harry, a tuż obok niego Zayn (w ubraniu xD)


- Ooo sorry – powiedziałam i szybko zakryłam oczy ręką.
- Hahahahahahahaha – nagły atak śmiechy Mulata.
- Umm no możesz już wejść i odsłonić oczy – powiedział lekko rozbawiony Harold.
- Nie, dzięki. Za dużo tych widoków jak na jeden raz.
- Założyłem już spodnie – jęknął.
- Eee a tak w ogóle po co tu przyszłaś ? - uspokoił się Malik.
- Żeby popatrzeć się na sexy dupcie Hazzy, nie wiedziałeś ? Ty pewnie masz już wykupiony miesięczny karnet – sarknęłam.
- A tak na serio ?
- Zgubiłam się. Szukałam jakiegoś automatu, bo muszę napić.
- Do końca korytarza prosto i w prawo – puścił mi oczko Harry.
- Dzięki i jeszcze raz sorry – powiedziałam wychodząc.
- He he spoko, jeszcze nie raz mnie tak zobaczysz – usłyszałam przez drzwi.

Matko co to było ? Jezuuu ja nie chce ! Oczy mnie parzą, to boli Q.Q
Brr, aż się wzdrygam jak sobie to przypominam. Nie będę wam opowiadać szczegółów. Oszczędzę was i waszą psychikę. Za wskazówkami Hazzy poszłam do końca korytarza i w prawo. Jest ! Tak mój kochany . . . już biegnę ! *>* Oczywiście dziwnie to musiałoby wyglądać z boku, gdy dziewczyna biegnie jak pojebana i drze mordę w stronę automatu -,- Tak Bardzo Mysia. Ciii nikt nie widział.

No więc tak . . . wkładam monetę, wybieram produkt ( tymbark ) i przekręcam. Teraz czekam, aż wypadnie.

Czekam
.
.
.
Czekam
.
.
.
Wciąż czekam
(3 minuty później)
.
.
.
Wciąż tu jestem.
.
.
.
.
Ja pierdole ! Czy to coś o mnie zapomniało ?! Samolub jeden i tyle pfff.

Walę głowa o automat mając nadzieję, że to coś da. I dało !
Ale nie do końca taki miałam plan. Plastikowa szyba wypadła, a na ziemię potoczyły się wszystkie butelki z piciem jaki owy automat miał. O kurwa, co teraz robić .___.
Nie uczą tego w szkołach ! Grr . . . ok nic się nie stało, spokojnie Mysia, jest ok, nikt nie widział, nikt nie słyszał.
Dyskretnie wyjęłam siatkę foliową z kieszeni (WTF? Skąd się to tam znalazło? ) i pozbierałam napoje. Szybę wsadziłam z powrotem i wszystko cacy i pięknie.
Teraz biegiem z butelkami na salę ! *>*


Po 7 minutach wpadłam do pokoju, gdzie leżała znudzona Misia. Czemu tak długo ?
Tak, mądra Mysia zgubiła się parę razy. Czujecie ten sarkazm, nie ?

  • No siema ! - przywitałam się
  • Hey, co tak długo ?
  • A, tam. Zgubiłam się trochę.
  • Wow, po co ci tyle tego ?
  • Nie jestem taki samolubem i wzięłam dla każdego – wytknęłam jej język.
  • Jasne, jasne . . . już ja widzę twoją dobroć hahaha – zaśmiała się.
  • Ej dziewczyny ! Chodźcie, musimy coś ogłosić – usłyszałam krzyk Nialla.
  • Ok ! - odkrzyknęłam.
  • O co chodzi ? - zapytała Michalina.
  • Musimy iść.


Poszłyśmy na salę.

  • Mamy dla was kilka wiadomości ! - ogłaszał Liam. Znaleźliśmy tu wiele utalentowanych ludzi. Niestety będzie trzeba zrobić dogrywkę. Mamy was 40, potrzebnych niestety 20. Będziecie występować w grupach. Musicie nauczyć się jednego układu. Jeśli ktoś się pomyli, wypadnie z rytmu lub po prostu nam się nie przypodoba – odpada. Zaraz was podzielimy.


Ooo nie. Tego się nie spodziewałam. Dobra, Mysia uspokój się. Robisz to co lubisz, nie dla przymusu. Ok i tak to nic nie dało. W moich zamyśleniach przerwał mi Liam, mówiący, że będę z samymi chłopakami. Taa lepiej być nie może : ' )
Ustaliłam z nimi do jakiej piosenki i chwilkę przygotowywaliśmy się, aby ogarnąć układ. Byliśmy ostatni, co dawało nam najmniejsze szanse do przejścia, gdyż wybrali już 17 osób. Na szczęście byłam z Mattem. Wyszło nam mniej więcej TAK  (od 0:17 do 1:20)
Może nie dopracowane i trochę koślawo nam to wyszło, ale jak na naszą pierwszą współpracę poszło całkiem sprawnie.

  • Są całkiem nieźli – usłyszałam szept Louisa.
Pokiwał głową na zgodę Zayn.
  • Wybraliśmy ? - zapytał Liam.
  • Tak – odparli chórem.
  • No więc – odchrząknął Daddy Direction. Z waszego zespołu przechodzi Matt, Pawel i oczywiście Mysia.

Tak, tak i jeszcze raz tak ! Udało się ! Mam ochotę odtańczyć swój dziwny taniec zwycięstwa, ale się powstrzymam. Siara by była i tyle. Widziałam jak Misia szczerzy się jak głupia do sera i robi coś na swoim telefonie.

  • Mam pytanie – podszedł do mnie Lou.
  • Tak ?
  • Skąd wzięłaś te butelki ?
  • Eeee . . .mnoooo . .. ten z automatu ? - spytałam głupio.
  • No tak haha, ale po co aż tyle ?
  • Jak to po co – oburzyłam się. Trzeba się dzielić, czyż nie ?
  • Jasne słonko – powiedział, po czym odszedł.
  • Cccoo ? - spytałam skołowana. To było do mnie ?
Nie odpowiedział mi, bo był za daleko żeby usłyszeć. Okey, never mind (nieważne/ nie było tematu). Było to trochę dziwne. BOŻE LOUIS TOMLINSON POWIEDZIAŁ DO MNIE ŚŁONECZKO ! BOŻSSZZE JAKA JA FAJNA, BĘDĘ JEGO DZIEFFCZYNĄ!
Rzygam tęczą i mózg rozjebany -,- Tak, oto ja :) Mysia, która robi sobie jaja z takich dziewczyn.

  • Okey, jako że właśnie wybraliśmy naszą szczęśliwą dwudziestkę, zapraszam do podpisania z nami kontraktu i ty Lou też z nami idziesz – znikąd pojawił się Paul.
  • Ale po co tam ja ? - zdziwił się.
  • Choć nie marudź – zaśmiał się ochroniarz/menadżer.

Wszyscy z ZESPOŁU DO KTÓREGO NALĘŻĘ TEŻ JA. Tak Mysia nie jest już taką łamagą, że wszystko tylko spierdoli. Dobraaa . . może i jestem, ale to nie zmienia faktu, że będę w zespole. Khem . . no więc wszyscy z zespołu poszli do osobnego pokoju, ale mi i Lou kazał wejść gdzie indziej. Dobra, to się robi trochę jak w horrorze, zaraz mnie tu zamkną i będą kazać łapać budyń. Hahahahaha nie ma tak dobrze, uodporniłam się na budyń. Zwłaszcza czekoladowy. Nie przepadam za waniliowym, bo smakuje jak budyń, A BUDYŃ NIE MOŻE SMAKOWAĆ JAK BUDYŃ. Trochę odbiegłam od tematu, ale co tam.

  • Usiądźcie, proszę – Paul wskazał nam na dwa krzesła naprzeciwko jego biurka.
  • Emm o co chodzi ? - spytał Lou.
  • Już wam tłumaczę. Widziałem od początku, że dobrze się ze sobą dogadujecie. Złapaliście wspólny język, co może wam pomóc w zadaniu. No więc, tutaj macie umowy. Ty Tomlinson musisz to podpisać, gdyż pracujesz z Modestem. Za to ty Mysia, musisz się poważnie zastanowić. To nie jest prosta decyzja, ale zaważająca na twojej karierze. Jeśli tego nie podpiszesz nie będziesz mogła rozpocząć z nami działalności.
  • Noo, okey ale o co chodzi ? - spytałam.
  • Już wam daje umowy.


Bla, bla, bla, . . .bla, bla, bla .. .zaraz co ? - ściągnęłam brwi. Lou miał podobny wyraz twarzy.

Dwa miesiące, po podpisaniu umowy z Modest Management będziesz musieć udawać dziewczynę nijakiego Louisa Williama Tomlinsona. Życie prywatne, bla bla bla.

  • Ale jak to ? Dlaczego ? Po co ? - nic nie rozumiałam.
  • Chodzi o to, że mogło by się zrobić trochę szumu wokół Louisa, zawsze tylko Harry, poza tym to okazja dla ciebie do wybicia się.
  • Mi nie chodzi tylko o kasę, czy sławę. Chcę robić to co kocham, ale czemu kosztem kogoś innego ? A co z Elką ? Przecież to twoja dziewczyna, wszystkie media o tym mówią. A fani ? Przecież oni mnie za to znienawidzą, nie wybiję się tylko pogrążę ! - zaczęłam panikować.
  • Ej ! Ej spokojnie . . Mysia – przytulił mnie lekko Mr. Carrot.
  • Jak ja mam być spokojna, w takiej sytuacji ? Jak ty możesz być tak spokojny, przecież masz dziewczynę, media będą osądzać cię o zdradę, albo coś innego – mówiłam jak zaklęta nie poruszając się.
  • Louis, chyba musisz wyjaśnić Merry o co chodzi – powiedział Paul.
  • Ehh myślę, że tak. Zostawisz nas ?
  • Jasne i zastanów się nad umową – powiedział na odchodne, po czym zamknął drzwi.



9 komentarzy:

  1. Eto.... no rozdział całkiem ciekawy ale to z Modest! to trochę oklepane. Ogółem jednakże podobał mi się rozdzialik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne! ^^ Znalazłam jeden malutki błąd - ,,trzeba będziesz musieć udawać". Czekam na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. ahahahahahaha, jak zwykle umarłam ze śmiechu... ale potem wstałam i spoważniałam, jak zobaczyłam końcówkę. ciekawy pomysł z tą umową i myślę, że to "udawanie" wcale nie będzie dla nich takie trudne :D w końcu Mysia jest tak samo pokręcona jak nasz Boo Bear <3 pisz dalej, z niecierpliwością czekam na czwórkę i zapraszam do siebie na ww.torn-fanfiction.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  4. JESTEŚ ŚWIETNA KIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale główna bohaterka ma zrytą banie >.< no uwielbiam to: BUDYŃ hahahahahha
    Ale hamsko przerwałaś czekam na next :D
    Ale miałam polew jak to czytałam hahahhahaha zarąbiste :D / @Hazzowelove

    OdpowiedzUsuń
  6. Whaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaat? :O

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak obiecalam komentuje ;) rozdzial bardzo fajny i dobrze sie go czyta jest zabawny i dobrze. czekam na next. powodzenia w tworzeniu. nie moge sie doczekac. Anetka.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo mi się podoba zwłaszcza główna bohaterka :D czekam na następny :) /@hii_everyone

    OdpowiedzUsuń