UWAGA, W ROZDZIALE POJAWIAJĄ SIĘ WULGARYZMY xD
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
___________________________________________________________________________
(Oczami Mysi)
- Misia ?
- Hmmm ?
- Muszę coś zjeść/napić się słodkiego, aby podnieść poziom cukru.
- To tepaj do jakiegoś automatu, ja się stąd nie ruszam.
- Ehh ok.
Powiedziałam, po czym wyszłam
z pokoju. Błądziłam korytarzami (całkiem duże) kamienicy długo.
Chyba się zgubiłam. Zza jednych drzwi słyszałam wrzaski.
Postanowiłam, że wejdę i spytam się kogoś o drogę.
Zapukałam i weszłam do
środka. To co zobaczyłam wstrząsnęło mną. Pomieszczenie, do
którego weszłam to zapewne garderoba, a na środku stał całkowicie
nagi Harry, a tuż obok niego Zayn (w ubraniu xD)
- Ooo sorry – powiedziałam i
szybko zakryłam oczy ręką.
- Hahahahahahahaha – nagły
atak śmiechy Mulata.
- Umm no możesz już wejść i
odsłonić oczy – powiedział lekko rozbawiony Harold.
- Nie, dzięki. Za dużo tych
widoków jak na jeden raz.
- Założyłem już spodnie –
jęknął.
- Eee a tak w ogóle po co tu
przyszłaś ? - uspokoił się Malik.
- Żeby popatrzeć się na sexy
dupcie Hazzy, nie wiedziałeś ? Ty pewnie masz już wykupiony
miesięczny karnet – sarknęłam.
- A tak na serio ?
- Zgubiłam się. Szukałam
jakiegoś automatu, bo muszę napić.
- Do końca korytarza prosto i w
prawo – puścił mi oczko Harry.
- Dzięki i jeszcze raz sorry –
powiedziałam wychodząc.
- He he spoko, jeszcze nie raz
mnie tak zobaczysz – usłyszałam przez drzwi.
Matko co to było ? Jezuuu ja
nie chce ! Oczy mnie parzą, to boli Q.Q
Brr, aż się wzdrygam jak sobie
to przypominam. Nie będę wam opowiadać szczegółów. Oszczędzę
was i waszą psychikę. Za wskazówkami Hazzy poszłam do końca
korytarza i w prawo. Jest ! Tak mój kochany . . . już biegnę ! *>*
Oczywiście dziwnie to musiałoby wyglądać z boku, gdy dziewczyna
biegnie jak pojebana i drze mordę w stronę automatu -,- Tak Bardzo
Mysia. Ciii nikt nie widział.
No więc tak . . . wkładam
monetę, wybieram produkt ( tymbark ) i przekręcam. Teraz czekam, aż
wypadnie.
Czekam
.
.
.
Czekam
.
.
.
Wciąż czekam
(3 minuty później)
.
.
.
Wciąż tu jestem.
.
.
.
.
Ja pierdole ! Czy to coś o mnie
zapomniało ?! Samolub jeden i tyle pfff.
Walę głowa o automat mając
nadzieję, że to coś da. I dało !
Ale nie do końca taki miałam
plan. Plastikowa szyba wypadła, a na ziemię potoczyły się
wszystkie butelki z piciem jaki owy automat miał. O kurwa, co teraz
robić .___.
Nie uczą tego w szkołach ! Grr
. . . ok nic się nie stało, spokojnie Mysia, jest ok, nikt nie
widział, nikt nie słyszał.
Dyskretnie wyjęłam siatkę
foliową z kieszeni (WTF? Skąd się to tam znalazło? ) i
pozbierałam napoje. Szybę wsadziłam z powrotem i wszystko cacy i
pięknie.
Teraz biegiem z butelkami na
salę ! *>*
Po 7 minutach wpadłam do
pokoju, gdzie leżała znudzona Misia. Czemu tak długo ?
Tak, mądra Mysia zgubiła się
parę razy. Czujecie ten sarkazm, nie ?
- No siema ! - przywitałam się
- Hey, co tak długo ?
- A, tam. Zgubiłam się trochę.
- Wow, po co ci tyle tego ?
- Nie jestem taki samolubem i wzięłam dla każdego – wytknęłam jej język.
- Jasne, jasne . . . już ja widzę twoją dobroć hahaha – zaśmiała się.
- Ej dziewczyny ! Chodźcie, musimy coś ogłosić – usłyszałam krzyk Nialla.
- Ok ! - odkrzyknęłam.
- O co chodzi ? - zapytała Michalina.
- Musimy iść.
Poszłyśmy na salę.
- Mamy dla was kilka wiadomości ! - ogłaszał Liam. Znaleźliśmy tu wiele utalentowanych ludzi. Niestety będzie trzeba zrobić dogrywkę. Mamy was 40, potrzebnych niestety 20. Będziecie występować w grupach. Musicie nauczyć się jednego układu. Jeśli ktoś się pomyli, wypadnie z rytmu lub po prostu nam się nie przypodoba – odpada. Zaraz was podzielimy.
Ooo nie. Tego się nie
spodziewałam. Dobra, Mysia uspokój się. Robisz to co lubisz, nie
dla przymusu. Ok i tak to nic nie dało. W moich zamyśleniach
przerwał mi Liam, mówiący, że będę z samymi chłopakami. Taa
lepiej być nie może : ' )
Ustaliłam z nimi do jakiej
piosenki i chwilkę przygotowywaliśmy się, aby ogarnąć układ.
Byliśmy ostatni, co dawało nam najmniejsze szanse do przejścia,
gdyż wybrali już 17 osób. Na szczęście byłam z Mattem. Wyszło
nam mniej więcej TAK (od 0:17 do 1:20)
Może nie dopracowane i trochę
koślawo nam to wyszło, ale jak na naszą pierwszą współpracę
poszło całkiem sprawnie.
- Są całkiem nieźli – usłyszałam szept Louisa.
Pokiwał głową na zgodę Zayn.
- Wybraliśmy ? - zapytał Liam.
- Tak – odparli chórem.
- No więc – odchrząknął Daddy Direction. Z waszego zespołu przechodzi Matt, Pawel i oczywiście Mysia.
Tak, tak i jeszcze raz tak !
Udało się ! Mam ochotę odtańczyć swój dziwny taniec zwycięstwa,
ale się powstrzymam. Siara by była i tyle. Widziałam jak Misia
szczerzy się jak głupia do sera i robi coś na swoim telefonie.
- Mam pytanie – podszedł do mnie Lou.
- Tak ?
- Skąd wzięłaś te butelki ?
- Eeee . . .mnoooo . .. ten z automatu ? - spytałam głupio.
- No tak haha, ale po co aż tyle ?
- Jak to po co – oburzyłam się. Trzeba się dzielić, czyż nie ?
- Jasne słonko – powiedział, po czym odszedł.
- Cccoo ? - spytałam skołowana. To było do mnie ?
Nie odpowiedział mi, bo był za
daleko żeby usłyszeć. Okey, never mind (nieważne/ nie było
tematu). Było to trochę dziwne. BOŻE LOUIS TOMLINSON POWIEDZIAŁ
DO MNIE ŚŁONECZKO ! BOŻSSZZE JAKA JA FAJNA, BĘDĘ JEGO
DZIEFFCZYNĄ!
Rzygam tęczą i mózg rozjebany
-,- Tak, oto ja :) Mysia, która robi sobie jaja z takich dziewczyn.
- Okey, jako że właśnie wybraliśmy naszą szczęśliwą dwudziestkę, zapraszam do podpisania z nami kontraktu i ty Lou też z nami idziesz – znikąd pojawił się Paul.
- Ale po co tam ja ? - zdziwił się.
- Choć nie marudź – zaśmiał się ochroniarz/menadżer.
Wszyscy z ZESPOŁU DO KTÓREGO
NALĘŻĘ TEŻ JA. Tak Mysia nie jest już taką łamagą, że
wszystko tylko spierdoli. Dobraaa . . może i jestem, ale to nie
zmienia faktu, że będę w zespole. Khem . . no więc wszyscy z
zespołu poszli do osobnego pokoju, ale mi i Lou kazał wejść gdzie
indziej. Dobra, to się robi trochę jak w horrorze, zaraz mnie tu
zamkną i będą kazać łapać budyń. Hahahahaha nie ma tak dobrze,
uodporniłam się na budyń. Zwłaszcza czekoladowy. Nie przepadam za
waniliowym, bo smakuje jak budyń, A BUDYŃ NIE MOŻE SMAKOWAĆ JAK
BUDYŃ. Trochę odbiegłam od tematu, ale co tam.
- Usiądźcie, proszę – Paul wskazał nam na dwa krzesła naprzeciwko jego biurka.
- Emm o co chodzi ? - spytał Lou.
- Już wam tłumaczę. Widziałem od początku, że dobrze się ze sobą dogadujecie. Złapaliście wspólny język, co może wam pomóc w zadaniu. No więc, tutaj macie umowy. Ty Tomlinson musisz to podpisać, gdyż pracujesz z Modestem. Za to ty Mysia, musisz się poważnie zastanowić. To nie jest prosta decyzja, ale zaważająca na twojej karierze. Jeśli tego nie podpiszesz nie będziesz mogła rozpocząć z nami działalności.
- Noo, okey ale o co chodzi ? - spytałam.
- Już wam daje umowy.
Bla, bla, bla, . . .bla, bla,
bla .. .zaraz co ? - ściągnęłam brwi. Lou miał podobny wyraz
twarzy.
Dwa
miesiące, po podpisaniu umowy z Modest Management będziesz
musieć udawać dziewczynę nijakiego Louisa
Williama Tomlinsona. Życie prywatne, bla
bla bla.
- Ale jak to ? Dlaczego ? Po co ? - nic nie rozumiałam.
- Chodzi o to, że mogło by się zrobić trochę szumu wokół Louisa, zawsze tylko Harry, poza tym to okazja dla ciebie do wybicia się.
- Mi nie chodzi tylko o kasę, czy sławę. Chcę robić to co kocham, ale czemu kosztem kogoś innego ? A co z Elką ? Przecież to twoja dziewczyna, wszystkie media o tym mówią. A fani ? Przecież oni mnie za to znienawidzą, nie wybiję się tylko pogrążę ! - zaczęłam panikować.
- Ej ! Ej spokojnie . . Mysia – przytulił mnie lekko Mr. Carrot.
- Jak ja mam być spokojna, w takiej sytuacji ? Jak ty możesz być tak spokojny, przecież masz dziewczynę, media będą osądzać cię o zdradę, albo coś innego – mówiłam jak zaklęta nie poruszając się.
- Louis, chyba musisz wyjaśnić Merry o co chodzi – powiedział Paul.
- Ehh myślę, że tak. Zostawisz nas ?
- Jasne i zastanów się nad umową – powiedział na odchodne, po czym zamknął drzwi.
Eto.... no rozdział całkiem ciekawy ale to z Modest! to trochę oklepane. Ogółem jednakże podobał mi się rozdzialik :)
OdpowiedzUsuńŚwietne! ^^ Znalazłam jeden malutki błąd - ,,trzeba będziesz musieć udawać". Czekam na kolejny rozdział :D
OdpowiedzUsuńahahahahahaha, jak zwykle umarłam ze śmiechu... ale potem wstałam i spoważniałam, jak zobaczyłam końcówkę. ciekawy pomysł z tą umową i myślę, że to "udawanie" wcale nie będzie dla nich takie trudne :D w końcu Mysia jest tak samo pokręcona jak nasz Boo Bear <3 pisz dalej, z niecierpliwością czekam na czwórkę i zapraszam do siebie na ww.torn-fanfiction.blogspot.com :)
OdpowiedzUsuńJESTEŚ ŚWIETNA KIEDY KOLEJNY ROZDZIAŁ
OdpowiedzUsuńAle główna bohaterka ma zrytą banie >.< no uwielbiam to: BUDYŃ hahahahahha
OdpowiedzUsuńAle hamsko przerwałaś czekam na next :D
Ale miałam polew jak to czytałam hahahhahaha zarąbiste :D / @Hazzowelove
Whaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaat? :O
OdpowiedzUsuńTak jak obiecalam komentuje ;) rozdzial bardzo fajny i dobrze sie go czyta jest zabawny i dobrze. czekam na next. powodzenia w tworzeniu. nie moge sie doczekac. Anetka.
OdpowiedzUsuńbardzo mi się podoba zwłaszcza główna bohaterka :D czekam na następny :) /@hii_everyone
OdpowiedzUsuńqwurhdcx świetne <33
OdpowiedzUsuń