piątek, 9 sierpnia 2013

Rozdział 7

NOTATKA POD ROZDZIAŁEM !

(Oczami Mysi)

Była już późna godzina. Chłopcy zaproponowali nam przenocować w hotelu, gdyż policja w każdym momencie mogła nas złapać. Mieliśmy dwa pokoje na naszą siódemkę. Pierwszy pokój składał się z Larrego, mnie i Nialla. Drugi pokój został okupowany przez Misię, Liama i Zayna. Nie mogłam być z moją przyjaciółką w jednym, gdyż jak to powiedział Harry : ,,Dwie kobiety w jednym pokoju, to stanowczo za dużo''.
Skubany, nawet nie wie, co go czeka tej nocy... Nasze tymczasowe lokum znajdowało się na ostatnim piętrze. Weszliśmy do środka (każdy do swojego pokoju). To co zobaczyłam zwaliło mnie z nóg. Między innymi, były tam dwa łóżka dwuosobowe. Oni chyba śnią, że będę, z którymś z nich spała. Mimo iż są to światowej sławy gwiazdy, nie widać tego po nich. Spaliśmy w jednej małej klitce. Jestem ciekawa, czy Misia też ma takie niespodzianki. W łazience na wcisk został postawiony kibelek, umywalka nad którą wisiało lustro i mała kabina prysznicowa.
Wychodząc na balkon można było zobaczyć rozpościerający się widok na czarne już niebo i gwiazdy. Rzadko je widać, gdyż zazwyczaj zasłaniają je chmury. Balkon był długi, połączony z drugim pokojem. Dzielił go tylko jedna belka, którą z łatwością dałoby się przeskoczyć. Łóżko, które sobie zaklepałam stało obok balkonu, a drugie we wnęce po mojej lewej stronie. Nie można było się tam dostać z boku łoża, tylko trzeba było na nie wejść.

  • No to jak Mysia ? Śpisz dzisiaj ze mną ? - spytał Hazza ze swoim uśmieszkiem, klepiąc prześcieradło.
  • Za wysokie progi na twoje nogi – odparłam z ironią.
  • Pfff ona nie będzie z tobą spać, Loczuś. Wszyscy wiedzą, że żadnej okazji na przespanie się z bogiem sexu, nie można zmarnować – powiedział Tommo, walając się na drugie łóżko.
  • Emm, a może chcesz ze mną ? Nie rozpycham się na łóżku i nie chrapię – uśmiechnął się słodko Niall, stojąc nad Lou.
  • Myślę, że najkorzystniejsza oferta dopiero teraz padła. Z chęcią Niall, będę dzielić to łóżko z tobą, choć nie wiem czy zostanę w nim całą noc – uśmiechnęłam się tajemniczo.
    - Buuuu – zawył Larry.
  • Louis, rusz tę swoją pulchną dupcię do Hazzy i odstąp nam łóżka.
  • Co ?! Ja mam pulchną pupę ?! Ja ?! A widziałaś swoją ?!
  • Tak, widziałam – odparłam niewzruszona.
  • Ja też i muszę przyznać, że jest bardzo fajna. Taka mała, ale okrągła – wyszczerzył się.
  • Spadaj stąd i zostaw moją dupę ! - rzuciłam w niego poduszką.
  • No już, nie bulwersuj się piękna – powiedział i schodząc z łóżka klepnął mnie w pupę.
  • Zabieraj te łapy i nie jestem piękna ! - krzyknęłam.
  • Ktoś tu ma bardzo niską samoocenę – szepną Harry.
  • Ja wszystko słyszę – mruknęłam – nie mam niskiej samooceny, po prostu mówię jak jest.
  • To ty chyba nie widzia...
  • Widzę, codziennie spoglądając w lustro – przerwałam blondynkowi wypowiedź – nie ma brzydkich osób, które się takie urodziły. Są osoby, które zniszczyły w sobie piękno zakrywając je warstwami botoksu i innymi świństwami.
  • Czyli przyznajesz, że jesteś ładna... tak ociupinkę ? - na potwierdzenie słów Loczek pokazał palcami, o jaką wielkość mu chodzi.
  • Są też wyjątki. Taki o to jeden stoi przed wami – ukłoniłam się i weszłam do łazienki uznając rozmowę za zakończoną.

Wykonałam poranną toaletę składająca się z prysznica, kibelka i umywalki. Umyłam włosy, rozczesując je palcami i robiąc przedziałek na lewej stronie głowy. Ktoś zapukał do drzwi łazienki. Zawinęłam się w jeden z hotelowych ręczników. Niestety był na tyle krótki, że ledwo co zakryłam pupę. Otworzyłam drzwi, a za nimi stał Hazza oparty o ich framugę z jakimiś rzeczami.

  • Łohoho, jak chcesz to nie musisz zakładać, tego co ci właśnie daję – przekazał mi dużą koszulkę i krótkie dresowe spodenki – możesz tak chodzić po pokoju – zakończył szczerząc się.
  • Jasne, żeby ci coś urosło w spodniach ? - spytałam całkiem nie zawstydzona jego słowami. Ciężko mnie zawstydzić, a jeszcze ciężej sprawić, abym się zarumieniła.
  • Eee, no ten – zatkało go, ale więcej nie słyszałam, bo zamknęłam mu drzwi przed nosem. Przebrałam się... no tak. Krótszych spodenek, to nie mógł wytrzasnąć. Ledwo co kawałek uda mi zakrywa. Gdy wyszłam z łazienki usłyszałam pogwizdywania skierowane w moją stronę, ale pozostawiłam to bez komentarza.
  • Co tam ludu ? - zapytałam i rzuciłam się na łóżko obok Horanka, który się we mnie wpatrywał.
  • Nuuudzimy się – odparł Larry – myślimy nad tym co teraz robić, bo spać nam się nie chce jeszcze.
  • Niall – zwróciłam się do farbowanego – masz ochotę potańczyć ?
  • Bez muzyki nie umiem.
  • Pff, ja w telefonie mam ponad 500 piosenek, do wyboru, do koloru.
  • Ok – zaświeciły mu się oczy – puść jakąś polską piosenkę.
  • Spoko – rzuciłam i włączyłam piosenkę Edyty Górniak – Jestem Kobietą.

Nialler stanął na środku pokoju i zaczął swoje wygibasy, bo tańcem nie można tego nazwać. W międzyczasie włączyłam nagrywanie, tak że widać Nialla i słychać do jakiego utworu ,,tańczy''

Gdy były słowa ,,Jestem kobietą ! Wodą, ogniem, burzą, perłą na dnie !'' uklęknął na łóżku i rozpiął dwa górne guziki swojej koszuli. Łohoho, gorąco się zrobiło. Na szczęście nie rozumie tekstu piosenki, bo mnie by chyba zabił. Gdy Edyta śpiewała, on ruszał ustami, aby złudzenie mówiło, że to on śpiewa. Piosenka się zakończyła, zmęczony Niall opadł na łóżko, Lou chichrał się jedną ręką i nogą w szafie, a Harry nie mógł złapać oddechu pod nią. Ja zadowolona z siebie, że mam całe nagranie uśmiechnęłam się triumfalnie, z powodu haka jakiego będę teraz na niego miała. Zapewne Polskie Directionerki będą zachwycone faktem, że była to polska piosenka i tylko one będą znały jej sens. Niestety tłumaczenia są beznadziejne, więc nie każdy obcokrajowiec będzie wiedział o co chodzi. Ogarnięcie się nam zajęło niecałe 8 minut. Postanowiliśmy zgasić światła, położyć się do łóżek i pogadać po ciemku. Odpowiadało mi to, gdyż bardzo fajny klimat się tworzył.
  • Mysia – powiedział Loczek.
  • Co ?
  • Opowiedz nam o jakimś twoim wypadku, przez który musiałaś kiedyś jechać do szpitala..
  • Emm.... dużo ich było – wyznałam szczerze -, ale dobra opowiem wam jeden. Więc, (wiem, zdania nie zaczyna się od ,,więc'') jeden z wypadków miał miejsce we wrześniu, gdy szłam do gimnazjum. Od razu mówię, że my mamy inny system edukacji. Jest 6 lat szkoły podstawowej, 3 lata gimnazjum, a później wybiera się pomiędzy liceum, technikum, a zawodówką. Wracając do tematu : u mnie w szkole, zostało zorganizowane wyjście na paintball laserowy. Było dwunastu chłopaków, ja i jedna dziewczyna o imieniu Basia.
  • Ty lubisz takie rzeczy ? - spytał z niedowierzaniem Louis.
  • Tak i to bardzo. Jak mnie poznacie, to bardziej się zdziwicie, jakie rzeczy robiłam, robię i będę robić. Wracając : były dwie części gry, po 30 minut każda. Byłam pierwszy raz na czymś takim, więc z początku nie ogarniałam. Gdy minęło 20 minut rozgrywki zdarzyło się coś, czego nigdy nie zapomnę. Otóż, biegłam do jakiegoś zakątka, aby się schować. Pech chciał, że była wnęka, na namiary drzwi, lecz ich nie było. Sufit był odrobinkę niższy, a z podłogi wystawało coś przypominające próg. Odbiłam się od niego, ale zamiast wylądować na nogach, uderzyłam głową w sufit. Ześlizgnęłam się na pupę. Poczułam, że moją głowę coś rozrywa. Słyszałam donośny huk, a przed oczami tylko ciemność. Gdy wszystko się uspokoiło, wstałam i chciałam iść dalej, ale poczułam, że coś spływa mi po policzku. Starłam ową ciecz, którą okazała się krew. Lekko spanikowałam. Oczywiście sierota Mysia nie wiedziała, gdzie jest wyjście, tylko zaczepiła kolegę z klasy, aby pomógł jej się wydostać z pola gry. Nauczycielka, która z nami poszła i pani, która pracowała tam rzuciły się na mnie z paniką w oczach. Nie ogarniałam, czemu one krzyczą coś o karetce, każą mi usiąść itp. Jedna biegnie do apteczki polewa mi czyś tył głowy, cała afera i zamieszanie wokół mojej osoby, a ja tylko mówiłam, żeby nie dzwonili do szpitala.
    Dopiero co zauważyłam, jak krew po mnie ściekała. Cała bluzka, spodnie, włosy i twarz były w krwi. Jedna pani co chwilę wycierała podłogę mopem, ale było jej coraz więcej.
    Zadzwoniły po moich rodziców, którzy przyjechali jakąś niecałą godzinę później, gdyż korki w Gdańsku dały o sobie znać. W międzyczasie gra się zakończyła, a wszyscy wstrząśnięci, gdy zobaczyli mnie w TAKIM stanie, zaczęli wypytywać co się stało. Opowiedziałam w skrócie co się stało, po czym poszli na przystanek tramwajowy, aby podjechać pod szkołę. Ja czekałam na rodziców. Gdy się zjawili, od razu pojechali ze mną do szpitala, na izbę przyjęć. Nie będę opowiadać szczegółów, gdyż za długo by to trwało. Odczekałam na swoją kolejkę. Gdy leżałam na stole, a lekarze patrzyli co z moją głową, pytali się co mi się stało. Ja im na to :,, Nic, walnęłam głową w sufit '' Ich mina – bezcenna. Wszyscy takie ,,WTF? Jak można walnąć głową w sufit, pierwszy raz mamy taki wypadek''. Nie zabrakło oczywiście komentarzy na temat moich długich włosów, przez które nie widzą nic, więc zostali zmuszeni zgolić mi trochę włosów. Obyli trochę, po czym powiedzieli, że mam rozciętą głowę, lekki wstrząs mózgu i konieczne będą szwy. Dali mi znieczulenie miejscowe, po czym założyli ich ze 4/5. Na koniec owinęli całą moją głowę bandażem i wcisnęli usprawiedliwienie lekarskie na w-f. Mysia nie była by sobą, jeśli to by był koniec jej przygody. Gdy wychodziłam, walnęłam nogą w sprzęt medyczny.
    Na szczęście było to tylko stłuczenie. I tak kończy się moja przygoda – wzięłam głęboki oddech – oczywiście bolało jak cholera, a szwy zdjęto mi po dwóch tygodniach.
  • Wow – wydusił Harry, natomiast Lou wstał i wraz z Horankiem mocno mnie przytulili.
  • Przez ile ty przechodzisz dziewczyno, że masz takiego pecha … - to raczej nie było pytanie, tylko stwierdzenie.
  • Dobra, koniec smutków. Przecież żyję – wyszczerzyłam się i odsunęłam od chłopaków – jestem ciekawa co robią ci za ścianą.
  • Jak chcesz, to choć sprawdzimy – uśmiechnął się chytrze Lou.
  • Ok – powiedziałam, po czym wyszłam na balkon, przeskoczyłam zwinnie barierkę oddzielającą część balkonu i przez otwarte drzwi weszłam do pokoju, w którym nie paliło się światło. Za mną wszedł Louis z dwoma prześcieradłami. Jedno mi podał, po czym okrył się szczelnie swoim. Zrobiłam to samo i wydawaliśmy z siebie nie określone dźwięki. Usłyszeliśmy dwa wrzaski. Światło się zapaliło i dopiero w tym czasie usłyszeliśmy opóźniony pisk Misi, która zaczęła obsmarowywać nasze prześcieradła pastą do zębów.
  • Hej, Misia uspokój się, to ja i Lou ! - krzyknęłam.
  • Boże, mówiłam że wasza dwójka w jednym pokoju to za dużo ! Nie straszcie tak !
Z Louisem przybiłam sobie piątki. Spojrzałam na prześcieradła i zapytałam.

  • Na czym my mamy niby spać teraz ?
  • Na łóżku ? - spytał retorycznie Zayn.
  • Ok – powiedziałam, po czym wepchnęłam się do jego jednoosobowego łóżka.
  • Nie za wygodnie ? - przesunął się odrobinę w bok robiąc mi miejsce.
  • Nie, idealnie. Dobranoc ! - krzyknęłam. Zarejestrowałam jeszcze gaszące się światło, Lou, który wrócił przez balkon do pokoju, mamrocząc coś pod nosem i spokojny oddech Mulata. 
    ____________________________________________________________

    Siemano ! :D Chciałam powiedzieć, że reaktywowałam bloga. Przepraszam, wiem że rozdział powinien być dawno temu, ale sprawy potoczyły się inaczej niż chciałam.
    Szpital-Operacja-Zawał... każde z tych słów opiera się na innym z członków z mojej rodziny. Macie pełne prawo powiedzieć, że rozdział wyszedł beznadziejnie, gdyż muszę naprawić swoje poczucie humoru. Starałam się, aby było więcej opisu. Mam nadzieję, że mi się to udało. Wiem, że krótko :C 
    W tym rozdziale, kolejna rzecz została wzięta z mojego życia. Zgadujcie w komentarzach ! 
    NASTĘPNY ROZDZIAŁ =  6 komentarzy ! :D

8 komentarzy:

  1. fajne :) ;D

    obserwowanie za obserwowanie? x

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział bardzo mi sie podoba czekam na następny :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział zajebisty ale czy ja mam się na ciebie obrazić???!
    Gdzie nasza przepiękna rozmowa z pod falowca???

    OdpowiedzUsuń
  4. Najważniejsze, że dodałaś rozdział, poza tym pamiętaj - nie zawsze rozdział musi być śmieszny, w końcu pisanie to też sposób na odreagowanie emocji ;) Idzie Ci coraz lepiej, co widać w opisach i opowieści Mysi. Swoją drogą, jakiś totalny horror z tego wyszedł, tyle krwi, że można nią dwa horrory obdzielić! :-D
    Nic dziwnego, że wybrali taki hotel. Wiesz, dla niepoznaki :-D i to było słodkie, jak mówili Mysi, że jest ładna, awww *.* a Harry - czy muszę mówić, jak bardzo, bardzo mnie kręci?
    A Horan tańczący do przeboju Edyty Górniak - hahahahahaahhaah, rozwaliło mnie to! Twoje poczucie humoru wcale się nie zepsuło ;*
    Podświadomie wiedziałam, że Mysia skończy u Malika i idę o zakład, że Lou i jego pulchna dupcia są cholernie zazdrośni;p pisz dalej, idzie Ci świetnie! :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Louis i jego pulchna dupcia *.* O matko jestem w niebie :-) Twoje poczucie humoru mimo wszystko chyba wraca, bo śmiałam się co chwila. Twoje dialogi jak zawsze rozwalają system :D Uwielbiam je. Mam nadzieje, że szybko wrócisz z nową notką :*

    + Zapraszam też do siebie, pojawiły się nowe rozdziały na Brave :-)
    http://bravefanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział! ;)
    Czekam z niecierpliwością na kolejny!

    closertotheedge1.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń