piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział 1


(Oczami Mysi)

  • Misia, długo będziesz się jeszcze grzebać ? - zapytałam.
  • No już chwila, biorę jeszcze aparat – uśmiechnęła się.
  • Po co ? - zdziwiłam się i zrobiłam wielkie oczy.
  • Jak to po co ?! - oburzyła się. Muszę mieć nagrany twój występ. Nie codziennie idzie się na casting taneczny sławnego zespołu – wymachiwała mi rękami przed twarzą.
  • Sławnego zespołu powiadasz . . . to jak się nazywa ?
  • Nie wiem – zaśmiała się.
  • Ja też nie – wybuchnęłyśmy śmiechem.
  • Ok, ja lecę się przebrać i wychodzimy – dodałam, gdy się w miarę uspokoiłyśmy.

Tak więc, pobiegłam szybko do swojego pokoju. STOP ! Przecież wy nic o mnie nie wiecie. Oh god, tak bardzo Mysia -,- Tak wiem jestem dziwna, co już mogliście wywnioskować na wstępie. To zacznę od początku. Mam na imię Maria Salamon, a ta dziwna osóbka, z którą rozmawiałam to Michalina Karpińska. Na mnie mówią Mysia, a na nią Misia. Tak wiem, że podobnie ale cóż zrobić. Jestem o rok młodsza od mojej przyjaciółki, ale poszłam o rok wcześniej do szkoły, więc jesteśmy na tym samym poziomie wykształcenia. Uff. . . klasa politechniczna . . taa to ja >< Nienawidzę matmy, fizę jakoś przeżyję. Misia – klasa biznesowa. Nic szczególnego. Jesteśmy na drugim roku liceum w Polsce co daje, że Michalina ma 18 lat, a ja jeszcze 17.
Dziś idziemy na casting taneczny jakiegoś sławnego wielce zespołu – czujecie ten sarkazm nie ? Moje zainteresowania łączą się w szczególności z muzyką, a dokładniej tańcem. Umiem również grać na instrumentach i w miarę czysto śpiewać. Moja przyjaciółka jest bardziej utalentowana głosowo od małego, więc to jej pozostawiam tę działkę w karierze.

Pobiegłam szybko do swojego pokoju, który znajdował się na tym samym poziomie co reszta mieszkania. Wraz z Misią mieszkamy w 18-sto piętrowcu, na parterze. Oddzielają nas tylko klatki schodowe. Szybko przebrałam się w TE CIUCHY – (ciuchy na casting). Wzięłam jeszcze torbę adidasa zakładaną przez ramię i spakowałam :  chusteczki, telefon, klucze do mieszkania i ciuchy na zmianę.

  • Idziesz ?! - krzyknęła moja towarzyszka z dużego pokoju.
  • Tak ! - odkrzyknęłam jej i po chwili razem zmierzałyśmy na przystanek tramwajowy.

Czekało nas około 20 minut jazdy, gdyż casting miał odbyć się w Gdańsku Głównym, a my mieszkałyśmy na Przymorzu.
Po odbytej jeździe wysiadłyśmy na odpowiednim przystanku i skierowałyśmy się do jednej z kamienic.
Gdy weszłyśmy do środka, Misia poszła od razu na krzesła stojące w koncie sali, gdzie mogła spokojnie obserwować zmagania innych tancerzy.
Wolnym i pewnym siebie krokiem podeszłam do komisji wpisując się na listę i biorąc numerek. Mój to 238. Położyłam torbę pod ścianę i stanęłam wśród innych tańczących z zamiarem zrobienia sobie rozgrzewki. W tle leciała muzyka : Pitbull - I know you want me. Parsknęłam śmiechem słysząc ten jeden ze starszych utworów. Na początku zwykłe rozciąganie, powtarzanie sobie podstawowych ruchów i wczucie się w rytm. Zaczęłam lekko poruszać się w rytmy piosenki. Jakiś chłopak podszedł do mnie i zaczął mnie naśladować. Wyszło nam całkiem fajnie zważając na to, że świetnie się bawiliśmy. Po skończonej melodii zaczęliśmy się śmiać.

  • Hey, fajne ruchy – powiedział chłopak śmiejąc się.
  • Dzięki, twoje też niczego sobie – odpowiedziałam również nie tłumiąc śmiechu.
  • Tak w ogóle jestem Matt – podał mi rękę.
  • Marysia, ale mów mi Mysia – potrząsnęłam dłonią i uśmiechnęłam się.

W tym momencie na salę weszła wytapetowana pindzia z biustem, który wychodził jej z krótkiej obcisłej koszulki. Legginsy potraktowała jako zwykłe spodnie + baletki. Boże skąd ona się tu wzięła -,- Ooo nie idzie w moją stronę . . zabierzcie mnie stąd, bo zaraz czegoś od niej złapię !

  • Suń się laska ! Niektórzy próbują tu zrobić coś profesjonalnie, a nie jak ty amatorsko i bez klasy – zarzuciła swoimi ohydnymi blond wyprasowanymi włosami prosto w moją twarz.
  • Słucham ? Ja amatorka, bez klasy ? Spójrz na siebie i co widzisz ? Deskę do prasowania z końską grzywą, zamiast włosów – prychnęłam.
  • Pff jeszcze zobaczymy na co cię stać – pisnęła mi do ucha..
  • Taa prędzej potkniesz się na tych swoich patyczkach niż się obrócisz ! Dziewczyno . . nie . . nie można cię tak nazwać. Wykałaczko ! W tych balerinkach nie pociągniesz za długo. Zaraz złamiesz sobie tę girę – przewróciłam oczami. W tle usłyszałam śmiech ludzi z sali.
  • Yhyyymmm ? - pokręciła zabawnie głową.
  • Hahahahahahha co ty odwalasz ? - wybuchnęłam jej śmiechem w twarz.
  • Pff – obkręciła się na pięcie i wyszła z sali.
  • Uuuuu nieźle – usłyszałam głosy kilkudziesięciu osób.
  • No brawo ! Zabrakło jej ripost Hahahha- Zaśmiał się Matt.
  • No a co hahaha – zarzuciłam teatralnie rozpuszczonymi włosami.

  • No dobrze, słuchajcie wszyscy ! - doskonale znałam ten głos, ale nie mogłam sobie przypomnieć skąd. Odwróciłam się i szczęka mi opadła. Przede mną stał we własnej osobie Zayn Malik.
  • Widzieliśmy wszyscy na co stać naszą koleżankę Mysię – puścił w moim kierunku oczko. Nieźle ją załatwiłaś, ale mnie się to podobało. W tej branży potrzebujemy osób, które mocno znoszą krytykę i będą odpowiednio przygotowane na wszystko. Jak już się niektórzy mogli domyślić, będziecie tańczyć dla zespołu One Direction. Ja wraz zresztą chłopaków wybierzemy 25 z was. Następnie wybierzemy kapitana, który będzie wami kierował. Wszystko jasne ?
  • Tak ! - odpowiedzieli wszyscy zgodnie.
  • No więc zaczynamy – klasną w dłonie, po czym zasiadł koło chłopaków na krzesłach pod ścianą. Spojrzałam na Misię, której również szczęka opadła i hamowała się aby przypadkiem nie pisnąć. Na ten widok parsknęłam śmiechem.
- Mysia z czego się śmiejesz, też chcemy się pośmiać ? - spytał Louis.
  • A tam. . Nie ważne – uśmiechnęłam się lekko. Dopiero teraz zorientowałam się, że stoję sama pośrodku sali jak debilka. Szybko udałam się pod ścianę w oczekiwaniu na swoją kolej.

Z moich obserwacji wynikało, że każdy z nas miał zaprezentować swój układ wymyślony na poczekaniu, gdyż każdy dostawał inną piosenkę. Rywalizacja jest ostra. Z ponad 200 osób, które już zdążyło już zatańczyć dostało się tylko 7. Coraz marniej widzę swoje szanse.
  • Teraz numer 238 – zakomunikował Harry.
O nie teraz ja. Dopiero teraz zaczęłam odczuwać wielki stres, który zawładnął moim ciałem. Trzęsłam się jak galareta, dosłownie ! Matt, który występuje kilka numerów po mnie patrzył na mnie z szeroko otwartymi oczami i chciał już wzywać pogotowie. Wytłumaczyłam mu, że ja tak zawszę reaguję, gdyż mam różne choroby, z którymi się zmagam od małego. Powolnym krokiem weszłam na środek sali.

  • Ooo kogo my tu mamy – uśmiechnął się do mnie miło Niall.
  • Cześć – odwzajemniłam uśmiech w miarę.
  • Boże dziewczyno, aż tak się stresujesz ?! Może przynieść ci szklankę wody, lub jakieś tabletki uspokajające – przejął się Liam.
  • Niee . . dam radę.
  • Jesteś pewna ? - spytał się Lou.
  • Jak najbardziej – rzekłam.
  • No ok. Tylko jak będziesz nam mdlała to krzycz ok ? - odezwał się Zayn.
  • Jasne – uśmiechnęłam się pod nosem. Wzięłam kilka głębokich wdechów i usłyszałam pierwsze nuty piosenki : Justin Bieber – As long As You Love Me. Światło zgasło dla lepszego efektu. Jedyne oświetlenie dawał mały oświetlacz w kącie sali.
Na początku kucnęłam i powoli podnosiłam się do góry. Gwałtowny obrót spowodował, że moje długie ciemne blond włosy rozwiały się. Mój występ mogę uznać za udany. Poruszałam się lekko po całej cali. Podczas refrenu wraz z rytmem piosenki robiłam mostek w tył, odbijałam się nagami od podłoża cały ciężar swojego ciała podtrzymywały mi tylko ręce. Oczywiście efektowny koniec, jak to ja miałam zawsze w zwyczaju. Po skończonym występie ukłoniłam się, stanęłam na środku sali i czekałam na werdykt. W międzyczasie zapalili światło.

  • Wow – powiedział Niall.
  • Eeee – wydusił Lou.
  • Yyyy – tym razem Zayn.
  • Khe , , , khe , , , khe – dusił się powietrzem Hazza.
  • Emm i jak ? - powiedziałam zdezorientowana ich reakcją. Aż tak źle mi poszło ?
  • Nie ! - zerwali się wszyscy na równe nogi.
  • Boże dziewczyno masz talent – jako pierwszy wypowiedział się Liam.
  • No . . .no . . no jesteś pierwsza, która wywarła na nas takie wrażenie – powiedział za wszystkich Louis.
  • On ma rację ! Musimy się mieć ! - wykrzyczał Zayn i Horan.
  • Czyli, że dostałam się ? - zapytałam, bo nie mogłam uwierzyć.
  • Tak ! Witaj w zespole ! - Odpowiedzieli wszyscy.

Ostatnie co usłyszałam to brawa. Następnie tylko ciemność.

6 komentarzy:

  1. Kochana cholernie krótki ale żeby tak zdechnąć już w pierwszym rozdziale? Przecież wiesz, że ja nie znam się na reanimacji a nie pozwolę chłopakom z One Direction cię reanimować, bo wylądowałabyś w szpitalu na oddziale pourazowym! .... Rozdział bardzo mi się podobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak . . . już tak kilka razy zdechnęłam xD Wiem, że krótki, ale pisałam go o 2 w nocy, a następny będzie dłuższy, bo akcja się rozwinie. Co do reanimacji masz rację ;) Dzięki za miłe słowa <3

      Usuń
    2. Proszę cię bardzo <3

      Usuń
  2. No i jestem ;) Na początku powiem - UWIELBIAM OPOWIADANIA O TANCERZACH! I jestem przeszczęśliwa, że masz taki pomysł na fabułę. I ten mój biedny, przejęty Liam <3 Ale coś czuję, że tamta dziewczyna nieźle jeszcze namiesza... No cóż, gratuluję Mysi wygranego castingu i mam nadzieję, że szybko oprzytomnieje :D Super!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ej, podoba mi się! Już czytam drugi ^^

    OdpowiedzUsuń