poniedziałek, 10 czerwca 2013

Rozdział 2


( Oczami Louisa )



  • Wow – to jedne co udało mi się z siebie wydusić. Ona jest niesamowita. Pierwszy raz ktoś mnie tak zwalił z nóg. Pomimo tego, że cała się trzęsła i była trochę blada, bardzo pewnie rozpoczęła występ. Muszę przyznać, rusza się świetnie. Musimy ją mieć.

  • Eeee – wydusił Niall.
  • Yyyy – tym razem Zayn.
  • Khe , , , khe , , , khe – dusił się powietrzem Hazza.
  • Emm i jak ? - powiedziała chyba lekko zdezorientowana. Aż tak źle mi poszło ? - spytała.
  • Nie ! - zerwali się.
  • Boże dziewczyno masz talent – jako pierwszy wypowiedział się Liam.
  • No . . .no . . no jesteś pierwsza, która wywarła na nas takie wrażenie – powiedziałem zgodnie z prawdą.
  • On ma rację ! Musimy się mieć ! - wykrzyczał Zayn i Horan.
  • Czyli, że dostałam się ? - zapytała lekko się chwiejąc.
  • Tak ! Witaj w zespole ! - wykrzyczeliśmy.

I w tym momencie stało się coś czego się nie spodziewałem . . . dziewczyna runęła jak długa. To raczej nie była część występu. Tak myślę . . . ZA DUŻO MYŚLĘ -,-

Wszyscy zgromadzeni na sali byli wstrząśnięci. Ja siedziałem na tym mini krzesełku, które wpijało mi się w moją seksowną dupę i nie umiałem nic z siebie wdusić. Patrzyłem tępo w Liama i Nialla, którzy próbowali ocucić zacną niewiastę. O MÓJ BOŻE, ONA PRZECIEŻ UMIERA !! JEZU, CZEMU JA TU TYLKO SIEDZĘ, TRZEBA JEJ ZRABIĆ USTA USTA !!

Szybko wstałem z niewygodnego krzesełka, które z hukiem upadło na podłogę i przyklęknąłem obok dziewczyny. Zacząłem ją potrząsać za ramiona.

  • NO DALEJ, ŻYJ NIE UMIERAJ !!! - darłem się w niebogłosy.
  • Tomlinson, co ty odpierdalasz ? - zdziwił się Zayn.
  • MASZ JESZCZE TYLE ŻYCIA PRZED SOBĄ, NIE ZOSTAWIAJ NAS !! - nie słuchałem go.
  • Człowieku, zostaw ją !! - wydarł się na mnie Liam.
  • JAK MAM JĄ ZOSTAWIĆ, PRZECIEŻ ONA NIE ŻYJE !! - położyłem się obok obezwładnionego ciała Mysi i zacząłem szlochać w podłogę.
  • Ja pierdole, z kim ja żyję – przybił face palma Daddy. Zayn, Harry połóżcie ją na kanapie, a ty Niall ogarnij Lou. Ja pójdę po jakąś pomoc.
  • Ok – powiedzieli wszyscy zgodnie, prócz mnie. Ja nadal płakałem na miejscu zgonu.
  • Stary, chodź - łagodnie zaczął Horanek.
  • NIEEEEEEEEE !
  • Booooożeeeeeee – zawył. Przecież ona żyje, tylko zemdlała, zaraz się obudzi.
  • KŁAMCZYSZ ! - zachlipiałem.
  • Wcale nie, chodź to sam zaraz zobaczysz.

Niechętnie podniosłem się ze zbiorowiska potu i łez. Poczłapałem w stronę wyjścia sali, aż do drzwi, przy których jest toaleta. Tam ją wnosili. Ku mojemu zaskoczeniu, w pokoju była też niskiego wzrostu blondynka, która wrzeszczała coś na Hazzę po niezrozumiałym dla mnie języku. Po chwili blondynka machnęła zirytowana zapewne tym, że nie umiała się z nim dogadać rękami i wachlowała Mysię rękoma.

  • Ummm kto to ? - zapytałem.
  • Nie wiemy, bo nie mówi w naszym języku, ale to chyba znajoma Merry. *
  • Aha, a co z nią ?
  • Jeszcze się nie obudziła. Cholera, czy nie ma tu żadnego lekarza – zaklną Liam.
  • WTF ? Liam ty przeklinasz ? - spojrzałem na niego dziwne.
  • Jezu . . nie czepiaj się. Boże, czy ja powiedziałem JEZU ?! WYPOWIEDZIAŁEM IMIĘ PANA BOGA NA DAREMNO, PÓJDĘ DO PIEKŁA !! .___. - krzyczał.
  • Hahahahhahahaha – nie mogłem się powstrzymać. Cała sala wybuchnęła śmiechem, tylko koleżanka Mysi, która nic nie rozumiała spojrzała na nas dziwnie.
  • Ejjjj – krzyknęła nieznajoma.
  • What ? - zapytaliśmy.
  • She . . . - gestykulowała - she . . uhh not die ! Kurwa, jak powiedzieć po angielsku, że się obudziła ? =,=
  • Yesss. . .she not die ? - nie kumał Niall.
  • Uhhh – widać było, że się zdenerwowała. Pociągnęła za rękę Stylesa i poprowadziła do kanapy.
  • LUDZIE, ONA SIĘ OBUDZIŁA ! *>* - wrzasnął Harry.
  • Hazza nie drzyj się tak, głowa mnie boli – jęknęła Mysia po angielsku.
  • Boże, jak ja się, o ciebie martwiłem – po sekundzie mocno się w nią tuliłem.
  • Khem . . wszyscy się o ciebie martwiliśmy – poprawił mnie Zayn.


(Oczami Mysi podczas omdlenia)


Ciemność, pustka, strach. Uczucia które mną emanowały. Nie to był mój pierwszy raz, ale za każdym razem jest to samo.
Czy dorosłych trudniej przerazić, jeżeli codzienność epatuje ich krwawymi rozbojami, kolejnymi morderstwami, których sprawcami stają się nawet dzieci? W jaki sposób straszyć tak, by wzbudzać nie niesmak, ale przerażenie. Podświadome, okrutne, wgryzające się w najbardziej ukryte wspomnienia… odbierające nadzieję?

Starali się dojrzeć promyk światła tam, gdzie inni widzą tylko ciemności.”

Strach jest uczuciem, który budzi w nas niepewność i czujemy utratę bezpieczeństwa. Często, nasze ciało reaguje na to uczucie, wywołując dreszcze, sprawia, że się trzęsiemy, a serce mocniej bije. Czasami doprowadza do płaczu. Ludzie często boją się rzeczy, których nie mogą zobaczyć, a wmawiano im, że istnieją, tak jak np. duchy. Strach jest uczuciem, którego nikt z nas nie doświadcza z przyjemnością. Często mija, gdy mamy przy sobie kogoś bliskiego, kogo kocham z wzajemnością. Takiej osoby nigdy nie miałam.


Ciche szmery przeistaczały się w krzyki i płacze. Kto tak drze ryja ? Bożee . . nawet spać człowiekowi nie dadzą.

  • Hazza nie drzyj się tak, głowa mnie boli – jęknęłam.
  • Boże, jak ja się, o ciebie martwiłem – chwile później Tomlinson rzucił się na mnie.

Zdziwiła mnie trochę jego bezpośredniość. ? Nie za bardzo ogarniałam co się działo.

  • Eee co jest ? - spytałam kiwając się lekko na boki.
  • Zdechłaś – odpowiedziała mi Misia.
  • Dzięki – odparłam z niesmakiem.
  • Eee nie chcę wam przerywać tej jakże interesującej nas historii, ale mogłybyście mówić po angielsku ? - wtrącił swoje trzy grosze Hazza.
  • Nie.
  • Ale czemu ? - jęknął Horanek.
  • Bo ta jakże inteligentna marchewka nie umie się porozumiewać w tym języku. Uczyć jej się nie chciało w gimnazjum i teraz ma za swoje !
  • Ja umiem mówić po angielsku – oburzył się Tommo.
  • Nie o ciebie mi chodziło kaktusie !
  • Tylko nie kaktusie, mała !
  • Mała to jest twoja pała, a ja jestem wysoka dla twojej wiadomości – odpyskowałam.
  • Moja pała jest mała ? Ty chyba jej nie widziałaś ?!
  • Nie . . i nie zamierzam – wywróciłam oczami, zakładając ręce na piesi nadal siedząc na kanapie.
  • Ja ci tu zaraz pokażę to zaraz zmienisz zdanie ! - krzyknął i zaczął dobierać się do swojego rozporka.
  • NIE ! - krzyknęli wszyscy prócz Misi, która dziwnie patrzyła się na jego rozporek.
  • A ty gdzie się patrzysz ? - zapytałam jej.
  • No, a gdzie mam się patrzeć ? - zaczerwieniła się.
  • Uuuuu jak ty się słodko rumienisz – powiedział Niall.
  • Sory kochanieńki, za te twoje komplementy bardziej nie spali buraka – puściłam mu oczko.
  • A to czemu ?
  • Bo nie ma dżemu. Może kiedyś się dowiesz – uśmiechnęłam się.
  • A ty ? Kiedy się zaczerwienisz dla nas ? - spytał znienacka cichy jak dotąd Zayn.
  • Nie w tym życiu – ucięłam.


Po dwudziestu minutach gadania chłopcy powiedzieli, że muszą iść na dalsze przesłuchania, ale my mamy zostać i nie uciekać. Zawołają nas, gdy będą ogłaszać kto się dostał, a kto nie.
________________________________________________________________ 
* Merry - imię Maria po angielsku

Hey ! Drugi rozdział napisany :D Teraz wstawię 3 rozdział, jeśli będą przynajmniej 3 komentarze ;) 

6 komentarzy:

  1. Jej! <3 Teraz cię kocham <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozwaliło mnie "Zdechłaś." i "Mała to jest Twoja pała" ahahahaha, świetne <3 Serio, bardzo mi się podoba, świetny styl, zero błędów, fabuła bardzo ciekawa i te teksty xD Czekam na kolejny rozdział! ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Hahahaha niektóre teksty mnie po prostu rozwalają xD ogółem to to jest świetne!! Czekam na dalsze części <3

    OdpowiedzUsuń
  4. o matko, hahahahahahaha, umarłam ze śmiechu przy tym rozdziale :D Louis jaki przejęty, aż za bardzo coś tu ciekawego wyczuwam... :D

    OdpowiedzUsuń
  5. KOCHAM, hahah te teksty rozwalają :P:P / Horan6_9Malik -TT:P

    OdpowiedzUsuń